W obliczu czwartkowej słabości kupujących pod znakiem zapytania pozostaje kontynuacja krótkoterminowych wzrostów kontraktów futures na indeks WIG20. Wprawdzie nie można jeszcze z pełnym przekonaniem stwierdzić, że kolejne sesje będą przebiegały w spadkowej atmosferze, ale znaczna ilość dużych (przekraczających 100 kontraktów) ofert sprzedaży, które skutecznie broniły przed wzrostem ponad 1360 pkt., może budzić obawy, że tak właśnie się stanie. Należy dodać, że duża podaż na tym poziomie widoczna była także na dwóch wcześniejszych sesjach. Wniosek z tego płynie taki, że z otwieraniem długich pozycji najlepiej poczekać do pokonania opisanej strefy podażowej, która rozciąga od 1350 pkt. aż do 1380 pkt. Górny poziom wyznaczają lokalne maksima z marca oraz znajdująca się na wysokości 1375 pkt. opadająca linia oporu, łącząca szczyty ze stycznia i marca br. Póki co nie ma też zbyt wielu kuszących sygnałów do zajmowania krótkich pozycji. Na niekorzyść spadków przemawiają przede wszystkim ostatnie wskazania kupna na dziennym MACD oraz niektórych oscylatorach. Za wstępny sygnał sprzedaży będzie można potraktować spadek poniżej krótkoterminowej linii wzrostów, kreślonej na wykresie intraday, która obecnie znajduje się tuż nad 1330 pkt. Jeżeli do tego dojdzie realna będzie zniżka do minimum ustanowionego 3 kwietnia na wysokości 1304 pkt.

Grzegorz Uraziński

PARKIET