Indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan spadł w kwietniu do 94,4 pkt., co nie pomoże w odbiciu amerykańskim giełdom, a wręcz może je pociągnąć kolejny raz w dół. Przypomnijmy, że Nasdaq100 pokonał już wsparcie wyznaczane przez lutowy dołek, co powinno zaowocować, iż Nasdaq Composite zrobi to samo. A wtedy droga do wrześniowego minimum stanie otworem. Coraz łatwiej zauważyć, że kolejne zniżki w USA robią coraz większe wrażenie i na inwestorach w Eurolandzie i u nas. Stąd też wydaje się, że jest kwestią czasu to, kiedy rynki europejskie, dość dobrze opierające się dotąd spadkom, zaczną mocniej dyskontować pogarszającą się koniunkturę w USA. Brak porozumienia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie, nieprawidłowości rachunkowe, rozczarowujące wyniki finansowe firm nie sprzyjają ociepleniu klimatu inwestycyjnego.
Nasz rynek kończy tydzień na wyższym poziomie, niż w ubiegły piątek, ale trudno znaleźć przesłanki wskazujące na to, że zwyżka była czymś więcej, niż tylko krótkotrwałym odbiciem. Choć jednocześnie dzisiejsza sesja nie była przełomowa i można ją określić jako charakterystyczną dla trendu bocznego. Rynek spadł i pozostał w konsolidacji. Podobnie było w przypadku wzrostów. Żadna ze stron rynku nie ma siły postawić kropki nad "i", ale nie ulega też wątpliwości, że wciąż nie jest to dobry moment na kupowanie i trzymanie akcji.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu