Wydaje się, że by wahnąć naszym rynkiem potrzeba czegoś równie
spektakularnego jak awaria systemu z początku października ub. r. Wtedy
takie właśnie wydarzenie wywołało sporą falę wzrostową. Teraz jakoś tak sami
z siebie nie dajemy rady wychylić się o 20 pkt w jedną stronę by zaraz nie
zasypała nas fura zleceń przeciwnych. Nikt nie jest im w stanie się oprzeć.