Na wielu spółkach popyt był śladowy, jednak podaż także nie należała do wysokich. Można powiedzieć, że pomimo lekkiego spadku rynek był w "uśpionej równowadze" Nie miało też większego znaczenia podciągnięcie indeksu na koniec sesji i jego zamkniecie powyżej 1300 punktów. Dzisiejszy dzień może jednak dać odpowiedź na wiele pytań a szczególnie na to czy strona popytowa wykaże determinację w obronie luki hossy. Wczorajsze spadki na giełdach amerykańskich sprawiły, że byki czeka trudny test. Początek sesji zapowiada się bez wątpienia na spadkowy. Czy jednak reakcja na spadki w USA powinna być duża? Raczej nie. Rynki Eurolandu co prawda zniżkują, ale nie są to duże spadki ( wczoraj przecież sesje w Europie nie skończyły się spadkami). Dziś w Stanach posiedzenie FED więc rynki światowe powinny się nieco uspokoić i czekać na jego wyniki. Prawie pewne jest, że stopy nie zostaną zmienione, więc ważniejszym sygnałem będzie interpretacja słów A. Greenspana. Nasz rynek od pewnego czasu porusza się własną drogą a właściwie dryfuje w wąskim przedziale wahań. Opublikowane wczoraj wyniki spółek (szczególnie banków) można uznać za satysfakcjonujące, tak więc można oczekiwać, iż nastroje na sesji nie powinny być złe. Jeśli sesja rozpocznie się na minusie to można zakładać, że pojawią się kupujący i nastąpi odbicie. Negatywnym scenariuszem byłaby natomiast zniżka poniżej 1285 punktów przy wysokim wolumenie obrotów i brak popytu na dużych spółkach ( Pekao, TPSA czy KGHM).