Tymczasem upór TP SA w marszu w górę od samego rozpoczęcia notowań, potwierdzony zwiększonym wolumenem obrotu, rozgrzał serca inwestorów. W ślad za samotnie uciekającą Telekomunikacją ruszył Softbank także z grupy IT. Później do prowadzącej dwójki przyłączyły się: Netia, Agora i KGHM. W tych wyścigach starały się również wziąć banki, ale utrzymujący kurs dostojny Pekao najwyraźniej tonował całą grupę z trudnością powstrzymując podrygujące do góry BPH i BZWBK.

W konsekwencji tendencja wzrostowa na parkiecie utrzymała się do samego końca notowań.

Tak dużej aprecjacji głównych indeksów nie było nam dane obserwować już od dłuższego czasu. Godnym podkreślenia jest zwiększenie się wolumenu obrotu, co potwierdza tezę sygnalizowaną przez wskaźnik Akumulacja / Dystrybucja o powolnym zbieraniu walorów z warszawskiego parkietu. Przypomnijmy, że dwie wcześniejsze fale wzrostowe indeksów (na jesieni ub. r. i w styczniu br.) były poprzedzone właśnie "zebraniem" akcji.

Z technicznego punktu widzenia jesteśmy świadkami przebicia linii trendu spadkowego na wykresie Wig20 (nadal w granicy błędu filtru przebicia), potwierdzonego zwiększonym wolumenem obrotu. Najprawdopodobniej rynek wchodzi w kolejną falę wzrostów - tym razem piątą, której zasięg będzie chyba jednak nieco mniejszy niż fali trzeciej. Dla ukształtowania takiej fali niezbędna jest kolejna silna zwyżka notowań w ciągu nadchodzącego tygodnia. Jeśli taki fakt nie będzie miał miejsca, należy dzisiejszą sesją uznać jedynie jako korekcyjną po ostatnich spadkach. W tym drugim przypadku czekałyby nas kolejne nudne sesje - a przecież tego staramy się uniknąć. Szkopuł polega na tym, że wskaźnik intraday są już mocno wykupione.

Krzysztof Borowski