Korekta na rynku terminowym w drugiej fazie sesji była dość silna, kurs zszedł w okolice poziomów otwarcia broniąc tym samym utworzonej luki hossy. Odbicie z tego obszaru nie było zbyt dynamiczne, co wskazywało, że w piątek powrót na poziomy ponad 1400 punktów był już niemożliwy. Choć korekta, która nastąpiła była oczekiwana to warto sobie zadać pytanie czy to już koniec. Weekendowe wydarzenia krajowe i zagraniczne sprawiają, że ryzyko wokół rynku lekko się zwiększyło, co może oznaczać, iż pierwsza część sesji nie będzie optymistyczna. Dla byków ważną sprawą pozostaje obrona luki czyli obszaru w pobliżu 1368 punktów, jeśli kontrakty zeszłyby niżej to pewny byłby spadek gdzieś w okolice 1350 punktów. Wskaźniki techniczne na wykresach minutowych uległy już wyraźnemu schłodzeniu, stąd zakładając, że pierwsza faza sesji przyniosłaby umiarkowane spadki, niewykluczone, ze dość szybko popyt na rynku znów zostanie uaktywniony i rynek przystąpi do kolejnego wzrostu.