W efekcie ceny akcji zaczęły rosnąć, ale po pewnym czasie tendencja ta uległa odwróceniu, gdyż okazało się, że mimo wzrostu w maju zaufania konsumentów do gospodarki USA, w dalszej perspektywie oceniają oni sytuację ekonomiczną z coraz większą ostrożnością. Wskazywano przy tym na nadmierne wydatki w stosunku do dochodów i zatrudnienia. Dow Jones obniżył się do godz. 18.00 naszego czasu o 1,18%, a Nasdaq stracił 1,34%. Szczególnie wyraźnie staniały akcje Home Depot (sieć domów towarowych), które miały najniższą cenę od listopada ub.r.
Negatywne impulsy z Nowego Jorku przyczyniły się do spadku notowań na najważniejszych giełdach europejskich. W odwrocie znalazły się zwłaszcza akcje banków brytyjskich pod wpływem negatywnej oceny sytuacji finansowej Barclays. W ślad za jego walorami staniały papiery Lloyds TSB, HSBC i Royal Bank of Scotland. Pozbywano się też akcji norweskiego Den norske Bank, który jest bliski zakupu firmy ubezpieczeniowej Storebrand. Na początku dnia chętnie inwestowano w walory firm telekomunikacyjnych Vodafone Group, France Telecom i Orange, jednak wzrost ich notowań został zahamowany. Powodzeniem cieszyły się akcje Nokii. W tych warunkach Londyński FT-SE 100 zakończył dzień na poziomie o 1,21% niższym, paryski CAC-40 spadł o 0,48%, a frankfurcki DAX Xetra stracił do godz. 18.00 1,04%.
W Tokio Nikkei 225 obniżył się o 0,34%, a w Hongkongu Hang Seng zyskał 0,15%.
Spadek indeksów nastąpił na parkietach w Europie Środkowej i Wschodniej. W Moskwie, gdzie pozbywano się akcji firm naftowych Sibnieft i Jukos, RTS stracił 4,01%, kończąc sesję poniżej ważnej granicy 400 pkt. Na giełdzie budapeszteńskiej, wyraźnie staniały walory Matavu, a BUX obniżył się o 1,39%. Praski PX-50 spadł o 0,83% przy wyprzedaży akcji Ceske Radiokomunikace oraz Cesky Telecom.
Andrzej Krzemirski