To pierwszy od dłuższego czasu sukces strony popytowej, który jednak niewiele zmienia w średnioterminowej ocenie rynku. Dominuje na nim trend spadkowy, choć niewątpliwie dzisiejsza obrona wsparcia stwarza nadzieję na odbicie. Otwartym pozostaje pytanie, jak silne i trwałe to odbicie będzie. Można przypuszczać, iż trudno będzie przekroczyć poziom 1219 pkt., gdzie znajduje się dopiero co przełamane wsparcie.
Do tego nie możemy zapominać o niekorzystnej w dalszym ciągu sytuacji na zagranicznych giełdach. Wczoraj na DJIA i S&P500 doszło do przełamania ważnych barier popytowych, więc od dzisiejszych notowań można oczekiwać potwierdzenia tego faktu, czyli wykonania ruchów powrotnych, po których powinny nastąpić dalsze zniżki. O 16.00 mamy jeszcze dane o zamówieniach fabrycznych w maju, które mogą wpłynąć na nastroje w czasie sesji w USA. Jutro rynki w USA będą zamknięte, co da trochę oddechu bykom w Europie.
Istotnym elementem sesji były notowania Telekomunikacji. Na początku sesji kurs spadł nawet poniżej 10 zł, ale później nerwy zostały opanowane i stopniowo straty pomniejszano. Po wolumenie obrotu, wynoszącym blisko 4 mln sztuk, widać, że do obrony historycznego dołka zostały zmobilizowane ogromne siły. Wygląda na to, ze obrona się uda, ale trzeba pamiętać, że w trendzie spadkowym obrona wsparcia nie jest tożsama ze zmianą trendu w dłuższym terminie. Niemniej jednak, tak samo, jak dla indeksu, stwarza to nadzieję na wyraźniejsze odbicie, niż miało to miejsce na poprzednich sesjach.
W sumie jednak daleki jestem od optymizmu. Główny trend jest spadkowy, a wyprzedanie rynku i obrona wsparcia to zbyt mało, by z nadziejami na trwalsze zwyżki patrzeć w przyszłość.
Zamówienia w amerykańskim przemyśle wzrosły w maju o 0,7%, czyli mniej więcej zgodnie z oczekiwaniami. Gorzej wypadł indeks ISM sektora usług. Wyniósł on w czerwcu 57,2 pkt. wobec oczekiwań na poziomie 58-58,5 pkt.