Nie ma jednak co zaprzeczać, iż była to najlepsza sesja w wykonaniu byków od dobrych dwóch miesięcy. Był i obrót i duży wzrost i szeroka grupa spółek zyskiwała na wartości. Z drugiej strony nie wydaje się, by mógł to być początek trwalszego ruchu w górę, który jest raczej niemożliwy bez poprawy nastrojów na świecie. A tam, pomimo wysokiego otwarcia rynków amerykańskich, sytuacja pozostawia wiele do życzenia. DJIA odrobił dopiero to, co wczoraj stracił, Nasdaq podejmuje kolejną próbę wybicia ponad dwumiesięczną linie trendu spadkowego. Jeśli by mu się to udało, można będzie mówić o wstępie do większego wzrostu. Inwestorzy nadal reagują bardzo emocjonalnie, co utrudnia racjonalną ocenę. Biorąc to na chłodno można założyć, że skoro wczoraj Nasdaqowi się nie udało, to dziś nie zaszły żadne nowe pozytywne fakty (oprócz zgodnych z oczekiwaniami wynikami spółek za II kwartał), które pomogłyby przełamać opór. Dlatego nie można wykluczyć, że sesje zakończą się niewielkim wzrostem, a wtedy jutrzejsza reakcja rynków w Europie może być nieprzyjemna.

Podsumowując jedna dobra sesja po serii silnych spadków nie może zmienić nastawienia do rynku. Nastroje są wciąż bardzo niepewne i zmienne. Trzeba poczekać, co przyniesie dzień jutrzejszy. Czy popyt będzie sobie równie dobrze poczynał, co dziś. Skoro mamy trend spadkowy, to niekoniecznie tak być musi.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu