Wyniki Nokii nie będą raczej wiadomością decydującą o przebiegu sesji na świecie. Były one prawie zgodne z oczekiwaniami, choć pokazały nieco gorszą od przewidywanej sprzedaż. Na razie rynku Eurolandu utrzymują wyraźne zwyżki. W Paryżu w pewnym momencie było to nawet 3%, teraz 2,6%. Frankfurt nie pooddaje się takiemu szaleństwu zmian i rośnie o 0,9%, ale indeks tego parkietu jest nadal powyżej ubiegłorocznego dołka.

U nas bezprecedensowy jest spadek ceny KGHM do 12,85 zł, czyli o blisko 6%. Do tego mamy wolumen prawie taki sam, jak przez cały wczorajszy dzień, czyli blisko 0,5 mln sztuk. Zachowanie tego waloru może dziwić zwłaszcza, iż w pierwszej połowie miesiąca należał do najmocniejszych wśród dużych spółek. Tłumaczenie tak dużego i nagłego spadku obniżeniem się kursu euro do złotego, czy trwającymi od dwóch tygodni zniżkami cen miedzi na światowych giełdach, nie wyjaśnia chyba wszystkiego. Niewykluczone, że znów dowiemy się czegoś, co niektórzy wiedzieli dużo wcześniej. Od strony technicznej taki spadek kursu ma poważne konsekwencje, bo oznacza atak na lipcowy dołek przy 12,90 zł. W przypadku zamknięcia poniżej tego poziomu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dalsza przecena w kierunku historycznego minimum.

Kolejny słaby dzień ma Elektrim, tracący po wczorajszym silnym spadku, dalsze 3%. Wykres zaczyna coraz bardziej przypominać casus Netii, gdzie widać, że spółka jest coraz bardziej zapomniana przez inwestorów. To racjonalny odruch w sytuacji, gdzie wiadomo, że nie wszyscy akcjonariusze mają takie same szanse odnieść korzyści z restrukturyzacji zadłużenia spółki.