Osobiście wątpię, by amerykańskie indeksy zdołały pokonać ostatnie lokalne maksima, ale liczę się z tym, że jeszcze raz do tych poziomów mogą dotrzeć. Gdyby tak się stało nasz rynek mógłby wykonać ponowny ruch w kierunku 1089 pkt., a nawet w ciągu dnia go przełamać. Gdyby jednak okazało się, że światowe rynki nie są zdolne do dalszych wzrostów, to obserwując słabość kupujących na naszym parkiecie można spodziewać się udanego ataku na wsparcie przy 1042 pkt., a potem próby przebicia ubiegłorocznego minimum.

Dzisiejszą sesję zakończymy prawdopodobnie w strefie krótkoterminowego wsparcia 1042-56 pkt. Zamknięcie poniżej 1056 pkt. będzie tylko potwierdzać kiepskie rokowania na jutrzejszy dzień. Rynki amerykańskie rozpoczęły co prawda od solidnych wzrostów, ale biorąc pod uwagę, że wciąż nie widać na wykresach formacji akumulacyjnych, można je uznać za ruch korekcyjny. Nie przypuszczam, by inwestorzy w USA aż tak zachwycili się wynikami Cisco, by bez wsparcia dobrych danych makroekonomicznych rzucili się do kupna akcji. Emocjonalne odreagowanie już mieliśmy, a teraz do trwalszych zwyżek potrzeba jest pozytywnych faktów. Na razie ich nie ma, a ostrzegawcze przesłanie Cisco, że perspektywy wcale nie rysują się w różowych barwach, jest znamienne dla postrzegania przyszłości przez amerykańskie firmy.

In minus wyróżnić trzeba Pekao, który przełamał wsparcie przy 77,2 zł i Prokom, spadający poniżej 110 zł. Słabo wypadł PKN i KGHM, przy dużo większych, niż ostatnio obrotach spadła Tepsa. Przy największym od jesieni ub.r. wolumenie wzrósł BRE, nieźle nadal trzyma się BZ WBK. Jednak to niedźwiedzie zdobyły dziś więcej punktów. Jutro zapowiada się test poprzedniego dołka, więc sesja może być bardzo ciekawa.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu