Niewiele też niosły piątkowe notowania na amerykańskich giełdach, gdzie inwestorzy wyraźnie nie chcieli podejmować odważniejszych decyzji przed jutrzejszym posiedzeniem FED.

Niewielki spadek Nasdaq można potraktować jako ruch powrotny do przełamanej linii trendu, wyprowadzonej ze szczytu z połowy marca. Przyjmując, że od miesiąca trwa konsolidacja, złamanie tej linii może nie mieć też żadnego znaczenia. DJIA nie przedostał się ponad poprzedni szczyt, na co chyba liczyły rynki Eurolandu, które w piątek dość ochoczo rosły. Dziś odreagowują ten przesadzony optymizm i tracą po 1,5-2%.

Sądząc po niewielkich obrotach z pierwszej godziny sesji, dziś nie dojdzie do wyjaśnienia krótkoterminowej sytuacji na rynku. Od 2 tygodni WIG20 konsoliduje się w obrębie czarnej świecy z 25 lipca, wyznaczającej zakres wahań indeksu od 1042 do 1090 pkt. Dopiero zamknięcie powyżej któregoś z tych poziomów da sygnał do większego ruchu. Póki to się nie stanie jesteśmy skazani na marazm.

W pierwszej godzinie notowań na większości spółek nic się nie dzieje. Przyzwoite obroty są tylko na Prokomie, ale to dzięki wymianie dużego pakietu akcji oraz tradycyjnie na Pekao i Tepsie. Można przypuszczać, że od notowań dwóch ostatnich walorów będzie zależał ostateczny wydźwięk całej dzisiejszej sesji.