A przypomnę, że szczególnie w przypadku DAX ważą się bardzo istotne sprawy, bo indeks waha się wokół lipcowego dołka, który we wrześniu już dwa razy zatrzymywał przecenę. Dlatego jego ewentualne przełamanie byłoby złym sygnałem na resztę tygodnia. Zresztą i Londyn i Paryż też są na poziomie ważnych wsparć, więc jakość dzisiejszego odbicia powoli powiedzieć coś więcej na temat szans ich obrony.

W moim odczuciu wsparcie dla DAX na wysokości lipcowego dołka odgrywa podobną rolę, jak w maju dolne ograniczenie kilkumiesięcznych konsolidacji na głównych indeksach światowych. Przełamanie tego wsparcia prędzej, czy później będzie musiało przełożyć się na kondycję naszego parkietu, gdyż przesądzi o kontynuacji bessy w następnych tygodniach. Im dłużej nasz rynek będzie się opierał spadkom, tym później wystąpią one w bardziej drastycznej formie. A argumentów przemawiających za obroną lipcowego dołka na DAX nie ma zbyt wiele. Jakość sierpniowego odbicia nie była oszałamiająca (nie udało się przebrnąć przez SK-45), a potem wystarczyły dwa tygodnie, by zabrać bykom cały zysk. Wskaźniki podążające za trendem utrzymują sygnały sprzedaży, została złamana tylko najszybsza linia trendu spadkowego. Z tego wynika, że wsparcie wisi na włosku, a jego złamanie powinno mieć poważne konsekwencje na naszego parkietu. Nie ma się więc co dziwić, że przy tym stopniu zagrożenia, inwestorzy nie palą się dziś do kupowania akcji, a odbicie wydaje się być jedynie zasługą braku podaży.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu