Na razie na WIG20 nic bardzo niepokojącego się nie dzieje. Zaczął on od dodatniego otwarcia i jeszcze raz próbował pokonać barierę 1090 pkt. Jednak bardzo szybko wrócił poniżej tego poziomu i powoli, ale konsekwentnie zmierza w dół. Teraz ma 1079 pkt., czyli 0,8% mniej, niż na piątkowym zamknięciu. Przypomnę, że kluczowe wsparcie to 1065 pkt., wyznaczane przez minima z ostatnich kilku sesji. Ze względu na niskie obroty można przyjąć, ze jest ono bezpieczne, choć tak naprawdę sytuacja kupujących coraz bardziej jest igraniem z ogniem. Wygląda to tak, jakby ograniczony spadek był wynikiem jedynie braku podaży na rynku, a nie wzmożonych zakupów optymistów. Więc trzeba brać pod uwagę zagrożenie, że większa podaż może pojawić się na rynku w dowolnej chwili, wywołując znaczną przecenę.

Z największych spółek najsłabiej prezentuje się Prokom, zniżkujący o 2%, do 101 zł. W przypadku pozostałych dużych walorów zniżki wynoszą po około 1%, co pokazuje, że spadek jest raczej szeroki, niż głęboki. To jednak nie jest dobry znak na przyszłość, choć trzeba przyznać, iż przedpołudniowa przecena nie zmienia układu sił na rynku. WIG20 pozostaje w dwutygodniowej konsolidacji pomiędzy 1065 i 1115 pkt., uściślając pozostaje on w dolnej połowie tej konsolidacji. Zatem nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie czekać na wybicie.