Dane lepsze od prognoz, ale nie na tyle, by wywoływać jakąś euforie.
Oczywiście paru spanikowanych inwestorów szybko zamknęło krótkie pozycje i
na większości rynków mieliśmy mały wystrzał do góry. Czy ktoś będzie dzisiaj
patrzył na te dane "z przeszłości" (jak mawiało się przy złych danych). To
już zależy od komentarzy bankowych analityków. Na razie na kontraktach w USA