Są one nowym elementem w obrazie rynków akcji i trudno w tej chwili oszacować ich wpływ na przyszłą koniunkturę. Wiadomo, że ucierpią na tym linie lotnicze, operatorzy turystyczni i ubezpieczyciele, ale chyba nie ma co przeceniać bezpośredniego wpływu tych zamachów na światową gospodarkę. Dużo groźniejsze mogłyby być konsekwencje polityczne tych działań zwłaszcza, jeśli prowadziłyby one do przyspieszenia ataku na Irak. Ważny jest również wzrost niepewności na rynkach, związany z obawami, że uaktywnienie się terrorystów może zwiastować dłuższą serię zamachów.

Wzrosty z końca tygodnia były odpowiedzią na mocne odbicie na światowych giełdach. Zatem rodzi się pytanie o charakter tego odbicia. Warto zauważyć, iż rynki amerykańskie odrobiły 38,2% dwumiesięcznych spadków, więc w pesymistycznym wariancie może to oznaczać wypełnienie zasięgu korekty. Ale z drugiej strony dopóki na Nasdaq nie zostanie zamknięta piątkowa luka hossy dopóty będzie istnieć szansa na kontynuację zwyżek. I nadzieją na to będą się karmić inwestorzy na najbliższych sesjach.

Zresztą również nasz WIG20 znalazł się na poziomie 38,2% zniesienia fali spadkowej z przełomu sierpnia i września, co potwierdzałoby pewną zbieżność zachowania naszego parkietu z tym, co dzieje się na świecie. Teraz indeks ma opór przy 1087. jego przełamanie otworzy drogę do ataku na 1110 pkt. Wsparciem jest piątkowa luka hossy 1061-75 pkt., której zasłonięcie stwarzałoby zagrożenie ponownym atakiem na 1040 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu