Jakbym nazywał się Borowski lub Kalinowski to wziąłbym krótkich cały worek i
podał się do dymisji lub za nią głosował. Reszta musi czekać na
rozstrzygnięcie losów koalicji, a sesja w Stanach zadecyduje jedynie o skali
odreagowania po ewentualnym politycznym uspokojeniu w tym temacie. Nie sądzę
by cokolwiek miało koalicji w obecnym momencie zagrozić. Szkoda tylko, że