Warto przy tym zwrócić uwagę na dość niski poziom obrotów, które nie przekroczyły jeszcze 80 mln zł. Widać, że na rynku brak jest kupujących i nawet przy niewielkiej presji podażowej kursy suną w dół. Trzeba przyznać, że atmosfera na rynkach akcji jest dziś kiepska. Po poniedziałkowych złych informacjach z banku Millennium i sektora produkcyjnego, dziś nie stało się nic, co poprawiłoby nastroje. Po początkowym odbiciu w eurolandzie indeksy przeszły na południową stronę i pozostawiają coraz mniej złudzeń, że uda się uniknąć przełamania ubiegłorocznych minimów. Nie pomógł zaskakująco wysoki poziom wskaźnika ZEW. Taka reakcja na dobrą informację jest typowa dla trendu spadkowego. Najgorzej wyglądają CAC i FTSE100. Ten pierwszy przełamuje dziś linię, łączącą dołki z końca października i końca grudnia, co jest potwierdzeniem zmiany trendu na zniżkowy. Temu drugiemu do wrześniowego minimum brakuje już tylko 80 pkt.
U nas do spadających mocno banków powoli dołączają inne walory. Chodzi głównie o PKN, zniżkujący o ponad 1%. W jego przypadku obroty są niewielkie, ale spadek poniżej 17,85 zł zapowiada atak na grudniowy dołek przy 17,50 zł. Ewentualne jego przełamanie będzie sygnalizować, że od początku grudnia na rynku tych walorów panuje trend spadkowy. Zagrozi to zniżką w kierunku 15 zł.
Opublikowane do tej pory wyniki amerykańskich spółek były zgodne z oczekiwaniami. Citigroup i 3M osiągnęły prognozowane przez analityków zyski. W przypadku Forda mamy stratę, jeśli uwzględnić utworzone rezerwy, a zysk bez tych rezerw. W sumie jednak bez zaskoczenia in plus, więc pewnie reakcja inwestorów w USA będzie taka, jak wcześniej - rozczarowanie. Zresztą kontrakty pokazują, że na wyraźną poprawę nastrojów po piątkowej przecenie nie ma co liczyć. Futures na S&P500 spadają o 2 pkt., na Nasdaq nie zmieniają wartości.