Bezpośrednią przyczyną pokonania przez parę EUR/USD ważnego oporu usytuowanego na 1,0940, była wypowiedź sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych Johna Snowa. Stwierdził on bowiem, że obserwowana obecnie deprecjacja dolara nie jest niczym nadzwyczajnym i nie jest powodem do obaw. Inwestorzy przekonali się po tej wypowiedzi, że polityka silnego dolara, uprawiana kiedyś przez administrację rządową USA, odeszła w niepamięć.

Dalsze spadki wartości waluty amerykańskiej to przede wszystkim efekt obaw inwestorów o możliwość rychłego rozpoczęcia działań zbrojnych w Iraku. Prezydent USA G. Bush wyraźnie dał do zrozumienia, że czas na pokojowe rozwiązanie konfliktu dobiegł już końca. Co istotne stwierdził on też, że Stany Zjednoczone gotowe są zaatakować Irak nawet bez zgody Organizacji Narodów Zjednoczonych. Takie stanowisko USA niekorzystnie odbiło się na wartości dolara. Koniec tygodnia przyniósł również fatalne dane z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Liczba nowych miejsc pracy zmniejszyła się tam w lutym o 308 tys.! Właściwie już tradycyjnie raport ten wywołał dużo nerwowości na rynku.

Wzrostom wartości wspólnej waluty nie przeszkodziła decyzja Europejskiego Banku Centralnego o obniżeniu stóp procentowych o 25 pkt. bazowych. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że takiego posunięcia powszechnie oczekiwali inwestorzy. Przedstawiciele ECB ocenili, że wzrost gospodarczy strefy euro będzie w tym roku niższy niż początkowo szacowano. Daje to naszym zdaniem pole do dalszych obniżek stóp w Eurolandzie. Stopy obniżył też bank centralny Szwajcarii. Decyzja ta miał przede wszystkim na celu powstrzymanie aprecjacji franka. Dopóki jednak nie rozstrzygnie się kwestia konfliktu w Iraku władzom monetarnym tego kraju będzie bardzo ciężko zapobiec umacnianiu się swojej waluty.

Opracowano dnia 7 marca 2003 r.