Przypomnijmy, że zaraz po rozpoczęciu działań zbrojnych waluta amerykańska zyskiwała na wartości w oczekiwaniu na szybkie zakończenie konfliktu w Iraku. Doniesienia o przebiegu działań wojennych ostudziły jednak entuzjazm tych, którzy oczekiwali na błyskawiczny koniec wojny. Okazało się, że wbrew temu czego się dość powszechnie spodziewano, żołnierze armii irackiej nie poddają się masowo do niewoli. Wojska koalicji amerykańsko-brytyjskiej napotykają na coraz silniejszy opór i coraz większa liczba analityków zapowiada, że wojna przedłuży się na kolejne tygodnie. Podkreślają też oni, że Stany Zjednoczone zaangażowały w konflikt zbyt małe siły. Pogląd ten zdaje się podzielać administracja prezydenta Busha, która zdecydowała o wysłaniu w rejon konfliktu kolejnych żołnierzy. Prezydent G. Bush i premier Blair powtarzają coraz częściej, że walki przeciwko reżimowy Husaina będą ciężkie i długotrwałe. Pojawiają się też mniej lub bardziej wiarygodne pogłoski o możliwości użycia przez armię iracką broni chemicznej. To właśnie obraz wydarzeń mających miejsce w Iraku przyczynił się do znaczących spadków wartości amerykańskiej waluty.
Należy się spodziewać, że właśnie wydarzenia wojenne będą miały w najbliższych tygodniach największy wpływ na notowania waluty amerykańskiej. Nadal będą też one dominowały nad informacjami gospodarczymi. Zaznaczmy jednak, że w przyszłym tygodniu czeka nas publikacja bardzo ważnego raportu z amerykańskiego rynku pracy. W ostatnich miesiącach jego rezultaty znacząco odbiegały od oczekiwań rynku, co powodowało dość duże wahania notowań USD. Mediana oczekiwań inwestorów mówi o wzroście liczby nowych miejsc pracy w marcu o 40 tys. osób. Stopa bezrobocia powinna się natomiast ukształtować na poziomie 5,9%. Naszym zdaniem warto też zwrócić uwagę na publikację wskaźników ISM dla sektora przemysłowego oraz usług w USA.
Naszym zdaniem notowania EUR/USD mają potencjał do dalszych wzrostów w kierunku 1,0860. Korektę do 1,0700 należy więc wykorzystać do zakupu euro.