Biorąc pod uwagę słabość marcowego odbicia trzeba brać pod uwagę możliwość przełamania średnioterminowego wsparcia na wysokości 1040 pkt. Ale nie ma na razie co wybiegać zbytnio w przyszłość. Dziś będziemy uwagę skupiać na tym, że sprzedający utrzymają swoją przewagę do końca dnia. Ich sukcesem będzie zamknięcie dnia poniżej 1100 pkt.

O tym, że są na to bardzo duże szanse świadczy początek notowań na TP S.A. i Pekao. W obu przypadkach na wykresach utworzyły się duże luki bessy, czemu towarzyszą znaczne obroty. Telekomunikacja spada o blisko 4%, Peo o ponad 2%. Mocno w dół idzie też Prokom (o ponad 3%), BPH PBK i KGHM (o ponad 2%). W sumie na wartości traci aż 19 spółek z WIG20, a taka szerokość ruchu spadkowego nie wróżyła w ostatnich tygodniach pomyślności posiadaczom akcji.

Zastanawianie się nad powodami takiego rozwoju wypadków jest obecnie rzeczą wtórną. Wydaje się, że jest to głównie wynik rozczarowania inwestorów tym, co dzieje się w Iraku. Zdecydowanymi wzrostami z połowy marca dali wyraz swojej wierze w szybkie pokonanie Hussajna. Teraz okazuje się, że nie będzie to wcale takie łatwe. Po raz kolejny w trwającej bessie potwierdziła się zasada, że zwyżki oparte jedynie na wierze w lepszą przyszłość nie trwają długo, a następujące potem rozczarowanie dość szybko sprowadza rynki do głównego trendu. Oczywiście, reakcja rynków na wojnę byłaby lepsza, gdyby fundamenty gospodarcze były lepsze. Jednak publikowane ostatnio dane pokazuje, że trwa stagnacja w wydatkach amerykańskich konsumentów, nastroje stopniowo pogarszają się, sytuacja na rynku pracy jest trudna, a w inwestycjach przedsiębiorstw nie ma upragnionej poprawy.