Seria błędnych sygnałów z obszaru AT i nie tylko, spowodowała, że w tej chwili na rynku panuje duże niezdecydowanie. Mimo, iż baza prawie cały czas wykazuje pozytywne nastawienie graczy, to już wskaźnik koniunktury giełdowej, którego rola (zgodnie z tendencjami panującymi na bardziej rozwiniętych rynkach) powinna systematycznie rosnąć, pokazuje, po raz pierwszy od dłuższego czasu, na wyrównane siły obozu byków i niedźwiedzi.

Na wykresie tygodniowym, widoczne są linie 22-okresowego cyklu, które, dość dobrze, wyznaczają kolejne szczyty i dołki w ramach trwającej przeszło 1,5 rocznej konsolidacji. Co ciekawe, następny punkt zwrotny wypada w okolicach unijnego referendum, i biorąc pod uwagę scenariusz węgierski, można by mieć nadzieję na spokojny i systematyczny wzrost z zasięgiem ok. 1220 pkt. Problem w tym, że nasza sytuacja, zwłaszcza polityczna, bo ostatnie dane makroekonomiczne pozwalają jednak zachować ostrożny optymizm, jest bardzo napięta i skomplikowana, a to nie sprzyja ociepleniu giełdowego klimatu. Dodatkowo kierunkowskazem, jak dotąd, nie mogą być giełdy w Europie, a zwłaszcza w USA, gdzie od paru tygodni mamy trend boczny, i mimo iż technicznie wykresy "gotowe są" do wybicia, to jednak układ obrotów może wskazywać na dalsze trwanie w konsolidacji. Jedno jest pewne- w USA przebicie szczytów powstałych tuż po rozpoczęciu wojny, a w Europie-zanegowanie niekorzystnych układów świecowych z ostatnich sesji i dalsza chęć realizacji zasięgu wzrostu z ukształtowanych formacji- pozwolą, mimo wielu kłopotów, także na wzrost i u nas. Jednak drugi, pesymistyczny scenariusz mówi, że liczyć się teraz będą tylko wyniki spółek i reakcja na nie, a ostanie dni pokazały, że w tej sytuacji może być trudno o wzrosty. Wtedy, przy założeniu że zbliża się tradycyjnie gorszy dla giełd okres, można oczekiwać sporych spadków, które w naszym przypadku mogą doprowadzić nawet do wybicia dołem z kształtowanej formacji trójkąta. Więc, o ile nie wydarzy się coś zaskakującego, należy oczekiwać ostatniej próby wzrostu, po której czeka nas kolejna silna fala spadków. Problem w tym tylko jeden- ten scenariusz jest dość powszechnie podzielany, przez inwestorów, analityków itd. Taki rozwój wydarzeń potwierdza jednak analiza techniczna wykresów: indeksu, najważniejszych spółek, jak i samego wykresu kontynuacyjnego kontraktów, a zwłaszcza układ średnich kroczących, wygląd i położenie istotnych oscylatorów oraz duża liczba otwartych pozycji, która często towarzyszy kształtowaniu się punktów zwrotnych, a ostatnio tylko szczytów.

W nieco krótszym terminie, mamy na wykresie świecowym układ gwiazdy wieczornej i bardzo silną strefę oporu w okolicach 1140-1150 pkt.- gdzie wypada m. in. 50% zniesienie ostatnich spadków oraz seria kilku szczytów. To wszystko, w połączeniu z wyraźnym brakiem siły indeksu, który ujawnia się już w okolicach 1130 pkt. pozwala na przyjęcie założenia, że dominujące powinny być pozycje krótkie. Jednak, biorąc pod uwagę, że aktualnie znajdujemy się w środku możliwego zakresu wahań tj. z dołu ok. 1060-1080 pkt. i 1200-1220 pkt. z góry (stąd relacja zysku do ryzyka może być niekorzystna dla obu stron) należy uznać, wiedząc, że rynek lubi sprawiać niespodzianki, że najlepsze rezultaty może przynieść aktywna obserwacja notowań i strategia daytrading.

Tomasz Pasternak

Tygodniowe zmiany indeksów zagranicznych: