Bez wątpienia muszą niepokoić dwa fakty. Brak racjonalnych przesłanek do kupna i stadne reakcje inwestorów, którzy rzucili się na jeszcze kilka dni wcześniej wyprzedawane akcje. I z drugiej strony dość wąska szerokość wiosennego wzrostu. Ze spółek z WIG20 ciągną go w zasadzie 3 większe walory: TP, PKN i Softbank oraz kilka mniejszych, Świecie, Dębica i Kęty. Reszta znajduje się w trendach bocznych. Nie jest to na pewno sytuacja charakterystyczna dla "zdrowej" tendencji wzrostowej.

Odrębnym zagadnieniem jest to co dzieje się na świecie. Napływające ostatnio dane makro nie dają powodów do najmniejszego optymizmu. Sprzedaż detaliczna w USA spada a wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw nie są stanie zapełnić tej luki popytowej. Podobnie jest w eurolandzie. Dziś podano, że w I kw. b.r niemiecka gospodarka znajdowała się w recesji _ PKB spadł o 0,2%. Nawet gdyby rynki znajdowały się w hossie to wywoływałyby przecenę. Ale na razie wśród inwestorów utrzymuje się wiara, ze są to przejściowe kłopoty. I można się z tego cieszyć, ale warto pamiętać, że podobne reakcje towarzyszyły kształtowaniu szczytów poprzednich ruchów korekcyjnych w ramach trzyletniej bessy.

I jeszcze jedna analogia z majem ub.r. Skokowy wzrost obrotów i zatrzymanie wzrostu na 61,8-proc. zniesieniu wcześniejszej fali spadkowej. Wynika z tego, że aby optymizm w dłuższym okresie był uzasadniony powinniśmy zobaczyć kolejną mocną sesję w wykonaniu byków. Nie odbierając szans na to, ja zachowuję ostrożność. O ile nie ma powodów do sprzedawania akcji, to ich kupowanie po obecnych cenach jest bardzo ryzykowne.