Dane te mogą rodzić obawy, że największej gospodarce świata grozi widmo deflacji. Opublikowane także dane z rynku nieruchomości wskazały na wyraźne ochłodzenie koniunktury w USA. W kwietniu aż o 6,8 procent spadła liczba nowych inwestycji budowlanych.
Informacje te negatywnie odbiły się na notowaniach dolara. Jeszcze podczas piątkowej sesji azjatyckiej za jedno euro płacono 1.1370 dolara, a pod koniec sesji amerykańskiej euro warte było już 1.1578.
Pierwszą sesję tego tygodnia zaczynamy od silnej zwyżki na rynku eurodolara. Już na otwarciu sesji azjatyckiej kurs EURUSD był wyceniany 100 punktów powyżej piątkowego zamknięcia, czyli 1.1680. Obecnie EURUSD oscyluje wokół 1.1710, co jest poziomem nie notowanym od ponad czterech lat.
Dzisiejszy tak silny wzrost zawdzięczamy wypowiedzi sekretarza skarbu USA Johna Snowa, który powiedział w przeddzień spotkania ministrów finansów grupy G-7, że kwestie rynku walutowego nie znajdują się w programie jego spotkania z japońskim ministrem Masajuro Shiokawą.
W chwili obecnej trudno jest cokolwiek prognozować. Wydaje się, iż okolice 1.1700 będą stanowić opór na dzisiejszej sesji, natomiast wsparcie to poziom 1.1640/50.