Wielu uczestników rynku odebrało te słowa jako przyzwolenie amerykańskiej admini-stracji na dalsze spadki notowań dolara. Właściwie nikt już nie traktuje poważnie zapewnień, że polityka silnego dolara będzie nadal kontynuowana.
Dalsza część tygodnia przyniosła techniczną, spadkową korektę EUR/USD. Para ta odnoto-wała tygodniowe minimum na 1,1370, gdzie ponownie uaktywnił się popyt na wspólną walu-tę europejską. W piątek, po tym jak EUR/USD powrócił powyżej 1,1500 można już było po-wiedzieć, że korekta się zakończyła.
Ostatnie dni przyniosły publikację całego szeregu danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Generalnie rzecz ujmując należy stwierdzić, że nie pokazały one pozytywne-go obrazu gospodarki USA. Pomimo wciąż słabnącego dolara wzrósł tam bowiem deficyt handlowy. Słabsze od oczekiwanych okazały się też informacje o sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej. Naszym zdaniem warto też zwrócić szczególną uwagę na publikacje wskaźników CPI oraz PPI. Ceny produkcji sprzedanej zniżkowały w kwietniu o 1,9%. W tym samym okresie CPI obniżył się o 0,3%. Spadek cen w gospodarce amerykańskiej stwarza pole do kolejnej już obniżki stóp przez FED. Istnieje więc duża szansa, że dysparytet stóp pomię-dzy euro a dolarem jeszcze się powiększy. Będzie to podstawą do dalszej deprecjacji amery-kańskiej waluty.
Po raz kolejny mogliśmy się też przekonać, że złe wiadomości napływające z gospodarki eu-ropejskiej nie są w stanie zlikwidować silnej presji na osłabienie dolara. Doniesienia o recesji w Niemczech oraz właściwie braku wzrostu gospodarczego całej strefy euro przyczyniły się tylko do krótkotrwałego osłabienia euro.
Podczas weekendu odbędzie się spotkanie ministrów finansów państw grupy G7. Inwestorzy będą się pilnie wsłuchiwali we wszystkie wypowiedzi dotyczące sytuacji na rynku waluto-wym. Można się spodziewać, że zwłaszcza ze strony przedstawicieli Japonii mogą pojawić się naciski na wspólne interwencje głównych banków centralnych mające na celu umocnienie dolara.