Rynek na razie nie pali się do wzrostów. Ceny oscylują w okolicy dolnej
części dzisiejszej rozpiętości, co każe przypuszczać, że mamy przed sobą
kolejne dołki. Jeśli faktycznie przed poziomem 1510 pkt miałby się wykreślić
dołek to potrzeba do tego emocji. Na razie ich brak. Może dopiero w końcówce
sesji? Dane w USA raczej nie są na tyle ważne, by mocniej wahnąć naszym