Impet, z jakim rynek spada w tym tygodniu, potęguje negatywne wrażenie i każe spodziewać się, że jest to dopiero początek przeceny.

Dlatego twardszego dna nie upatrywałbym ponad poziomem 1400 pkt.

Dziś mamy dwa bezpośrednie powody wyprzedaży. Utworzenie kolejnych gigantycznych rezerw zapowiedział Kredyt Bank. Mają one wynieść 1,3 mld zł, czyli tyle ile wynoszą kapitały własne banku. Kurs KB poszedł w dół o 10%, pociągając za sobą resztę spółek z sektora. O tym, jak groźna jest sytuacja, przekonuje ponad 5-proc. przecena Pekao. Znacznie spadają też kursy innych banków. Cena Banku Millennium jest najniższa od 1996 r. - 2,32 zł.

Drugi negatywny czynnik to kolejne zamachy bombowe w Turcji. O przekazaniu informacji przez CNN o ataku na siedzibę banku HSBC błyskawicznie w dół poszły europejskie indeksy. Przerwana została sesja na tureckiej giełdzie. Biorąc pod uwagę, że na giełdach napompowany został ponownie spekulacyjny balon. Takie negatywne informacje działają na wyobraźnię i skłaniają do realizowania zysków. Nastrojów nie poprawia wciąż słaby dolar i okrążające rynki informacje o aresztowaniach amerykańskich dilerów walutowych, nieprawidłowościach w funduszach inwestycyjnych i najniższych od lat zakupach amerykańskich papierów wartościowych przez zagranicznych inwestorów.

W warunkach rosnącej niepewności trudno myśleć o wzroście naszych przewartościowanych akcji. Inwestorzy dotąd wierzyli, że pomimo wszystko dalszy wzrost na świecie pociągnie w górę i naszą giełdę. Teraz okazuje się, że te rachuby były nietrafne. Nie pozostaje więc nic innego jak szybko uciekać z rynku. Wydaje się, że WIG20 nie będzie miał większych problemów ze spadkiem poniżej 1400 pkt. Silne wsparcie w okolicy 1390 pkt tworzą lipcowe szczyty. Jednak w trendzie spadkowym warto bardziej niż na wsparcia patrzeć na opory. Najbliższy to wczorajsza luka bessy z górną granicą przy 1481 pkt.