Ktoś rzucił na rynek kilka setek kontraktów. Przy dotychczasowym marazmie
musiało się to odbić na cenach. Te zleciały do 1440 pkt. Czyli jesteśmy w
punkcie wyjścia, ponownie na poziomie konsolidacji z przedpołudnia. Problem
w tym, że wyżej już dziś byliśmy i teraz zwrócić tam raczej będzie trudno.
Pomóc może jedynie stabilny indeks, który nie potwierdza (jeszcze?) słabości