W sumie przez pięć kwadransów obróciły się akcje za 105 mln zł, z tego 30% przypadło na PKO BP. Po 2% w górę idą Prokom i Softbank, ponad 4% traci Budimex. Tradycyjnie w sektorze bankowym kierunek notowaniom wyznacza PKO BP - niewielki spadek jego kursu powoduje, że inni przedstawiciele sektora wypadają przeciętnie.

Usprawiedliwieniem dla nudnego początku na naszym rynku jest to, że i na rynkach w regionie niewiele się dzieje - Czechy minimalnie tracą, Węgry symbolicznie rosną. Natomiast bardziej zdecydowany ruch w górę jest udziałem największych parkietów w Europie. Niemiecki DAX zyskuje 1,3%, francuski CAC 1%, a brytyjski FTSE 100 blisko 1%. Jest to potwierdzeniem, że dobre nastroje nie opuszczają europejskich inwestorów, ale też trudno wskazać bezpośrednie przyczyny dla ruchu w górę. Euro pozostaje wciąż blisko ostatniego maksimum i można zakładać, że będzie to wywierać negatywną presję na rynki. Tym bardziej, że dalsza aprecjacja euro jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. W trakcie dzisiejszego wystąpienia szefa Europejskiego Banku Centralnego nie padły żadne słowa, które mogłyby utwierdzić inwestorów w przekonaniu, że zostanie podjęta interwencja w obronie dolara (lub inaczej przeciwdziałająca wzmocnieniu euro). W związku z tym za wspólną walutę przyjdzie zapewne niedługo zapłacić 1,35 USD, a przebicie tej bariery mogłoby wywołać jeszcze większe zaniepokojenie.

WIG i WIG20 cały czas pozostają w trendzie bocznym. Pierwszy z indeksów jest w połowie przedziału, w jakim mieszczą się wahania z ostatnich dwóch miesięcy, drugiemu bliżej jego górnej granicy. Nie zanosi się, by dziś miało dojść do bardziej zdecydowanej akcji z którejś strony rynku. Opór da WIG wyznacza połowa czarnej świecy z 15 listopada (25,5 tys. pkt). W przypadku WIG20 jest to poziom 1837 pkt. Zamknięcie ponad nim można będzie potraktować jako zwiastun ataku na jesienny szczyt.