Komentarz:
Dzisiejsza sesja na rynku eurodolara przebiegła bez większych emocji. Notowania oscylowały w przedziale 1,3235-1,3285. Widać, że inwestorzy wyczekują na publikacje danych makroekonomicznych, których będzie w tym tygodniu dosyć sporo. Już jutro opublikowana zostanie dynamika PKB Stanów Zjednoczonych w III kwartale, a także wskaźnik zaufania konsumentów i indeks Chicago PMI. Kolejne dni to publikacje wskaźników aktywności (ISM) i okresowy raport banku centralnego o stanie gospodarki (Beżowa Księga FED). Kluczowymi dla rynków informacjami będą jednak dopiero te, które opublikowane zostaną dopiero w piątek, a będą dotyczyć comiesięcznej sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Wszystkie te publikacje na pewno będą mieć wpływ na decyzję FED odnośnie poziomu stóp procentowych - oczekuje się, iż na posiedzeniu zaplanowanym na 14 grudnia zostaną one podniesione o 25 punktów bazowych i tym samym będą one wyższe niż w strefie euro.
Dzisiaj rynek zdominowały wypowiedzi oficjeli. Wczoraj, o czym pisaliśmy w porannym komentarzu, chiński premier Wen Jiabao powtórzył, że Chiny nie ugną się pod presją rewaluacji juana i skrytykował Stany Zjednoczone za brak działań mogących powstrzymać deprecjację dolara. Z kolei prezes Europejskiego Banku Centralnego, Jean Claude-Trichet powtórzył, że ostatnie zmiany kursu euro są niepożądane. Rynki zanotowały także wypowiedź Jean Pierre Roth?a, prezesa Szwajcarskiego Banku Centralnego, który przestrzegł, że "czujność" (banku centralnego) jest obecnie bardzo ważna. Niektórzy to właśnie SNB przypisują ostatni, piątkowy spadek notowań eurodolara od swojego szczytu na 1,3327. Roth wykluczył także możliwość podwyżki stóp procentowych przez bank centralny w tym roku.
Strategia:
Dzisiejsza sesja wydaje się jedynie przystankiem przed dalszymi wzrostami eurodolara. Widać wyraźnie jak silny jest trend i jakie jest podejście rynku do prób werbalnych interwencji. Wydaje się, że rynek może dopiero przestraszyć rzeczywista akcja banków centralnych, jednak co do takiego działania wciąż nie widać płaszczyzny porozumienia. Amerykanie wyraźnie nie przejmują się słabym dolarem - dzisiaj "pomogła" im w tym wypowiedź saudyjskiego ministra ds. ropy naftowej, który podczas konferencji w Londynie stwierdził, że mimo ostatniego spadku wartości dolara kwestia zmiany waluty bazowej do rozliczeń (obecnie jest nią dolar) nie ma racji bytu. Tym samym nie spodziewalibyśmy się, aby publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne z USA wywarły na inwestorach większe znaczenie i jeszcze przed piątkowymi danymi z rynku pracy możliwe są nowe maksima (powyżej 1,3327). Lokalnym wsparciem pozostają okolice 1,3200-1,3235.