Komentarz
Dzisiejsza sesja przyniosła wyraźne umocnienie się naszej waluty, która od rannego, mocnego otwarcia cały czas sukcesywnie zyskiwała na wartości. O godz. 16:21 za jedno euro płacono 4,1125 zł, a za dolara 3,0740 zł. Odchylenie od parytetu wynosiło 14,8 proc. po mocnej stronie. Tak jak to pisaliśmy we wcześniejszych komentarzach, wszystko wskazuje na to, że celem są 15-15,5 proc. odchylenia.
Złotemu pomogły opublikowane w piątek dane o produkcji przemysłowej, które pokazały z jednej strony, że mocny złoty nie szkodzi zbytnio gospodarce, a z drugiej uaktywnienie się popytu krajowego, co może dobrym prognostykiem co do perspektyw wzrostu gospodarczego w nadchodzących kwartałach. Wicepremier Jerzy Hausner powiedział dzisiaj, że w IV kwartale wzrost może wynieść około 5 proc., a w całym roku 5,5-5,7 proc. Rynek mógł także pozytywnie odebrać deklarację nowego przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Józefa Oleksego, który poparł premiera Marka Belkę w kwestii wiosennego terminu wyborów parlamentarnych. Do tej pory praktyka jesiennych wyborów w Polsce była dużą bolączką dla budżetu, gdyż de facto nie było wyraźnej odpowiedzialności przy konstruowaniu jego założeń. O wiele większy wpływ miała jednak wypowiedź "jastrzębiego" członka Rady Polityki Pieniężnej, Dariusza Filara, który przyznał, że w II kwartale przyszłego roku nie można wykluczyć zmiany nastawienia RPP, o ile pozwolą na to oczekiwania inflacyjne. Wypowiedź ta wpłynęła głównie na rynek obligacji, jednakże duży popyt zaobserwowano także podczas dzisiejszej aukcji bonów skarbowych, gdzie zgłoszony popyt był ponad 3-krotnie wyższy od podaży.
Nieprawdą byłoby twierdzenie, że mocny złoty nikogo nie niepokoi, jednak kłócenie się z rynkiem nie ma tak naprawdę większego sensu. W dzisiejszym wywiadzie dla agencji Reutera, inny członek Rady Polityki Pieniężnej, Andrzej Sławiński, przyznał jednak, że zbyt szybka aprecjacja naszej waluty mogłaby zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu, gdyż przedsiębiorstwa mogłyby nie zdążyć się do takiej sytuacji przystosować. Zaznaczył także, że bank centralny może podjąć się interwencji na rynku przed przystąpieniem do systemu ERM-II. Dodał przy tym, że ważne, aby kurs wymiany złotego na euro nie był przeszacowany.
Prognoza: