Komentarz
We wtorek nie doszło do większych zmian na rynku EUR/USD. Podobnie jak to miało miejsce w poniedziałek próby wyciągnięcia kursu wyraźne powyżej poziomu 1,3400 spełzły na niczym. Cena euro do dolara skonsolidowała się w zakresie 1,3355 - 1,3406.
Większość analityków nadal oczekuje, że już niedługo będziemy świadkami testowania nowych maksimów na rynku EUR/USD. Przed Świętami obroty na rynku są jednak coraz niższe, a wyraźnego impulsu mogącego skłonić inwestorów do ponownego silnego zmniejszenia zaangażowania w dolary jak na razie brakuje.
Z jednej strony mamy nadal bardzo silne obawy uczestników rynku o palący Stany Zjednoczone problem potrójnego deficytu oraz zbyt małe przepływy kapitałowe netto do tego kraju. Z drugiej wszystko wskazuje na to, że poziom stóp procentowych w USA w przeciwieństwie do Eurolandu będzie wzrastał. Jeffrey Lacker, szef oddziału FED w Richmond w poniedziałek powiedział, że bank centralny USA pomimo wyhamowania inflacji będzie sukcesywnie zaostrzał swoją politykę i to pomimo niskiej inflacji. Dolarowi pomogły również kolejne zapowiedzi Busha o tym, że Stany Zjednoczone będą walczyć z deficytem budżetowym i zamierzają ograniczyć go o połowę w ciągu 5 lat. Mówił o tym podczas poniedziałkowej konferencji prasowej podsumowującej mijający rok. We wtorek dodatkowym wsparciem dla amerykańskiej waluty względem euro był fakt obniżenia przez instytut Ifo prognoz wzrostu gospodarczego w Europie w 2005 r. do 1,2 proc. z 1,7 proc. Szef tej instytucji powiedział, że EBC powinien zainterweniować na rynku i w ten sposób osłabić zbyt mocne (szkodzące eksportowi) euro.
Prognoza