Komentarz
Pierwsza w tym roku sesja na międzynarodowym rynku eurodolara miała bardzo ciekawy przebieg. Zmiany kursu z racji niskiej płynności (święta w Azji i Londynie) były znaczne.
Azjatycka część handlu przyniosła wyraźne wzmocnienie dolara. Kurs EUR/USD, który jeszcze w końcówce 2004 r., a dokładnie 30 grudnia był rekordowo wysoki i wynosił 1,3665 spadł z 1,3580 do 1,3390. Jedni tłumaczą to czynnikami czysto technicznymi. Inni wskazują, że był to efekt korekty kursu EUR/JPY. Jeszcze inni są zdania, że zielony zyskał w oczekiwaniu na publikowane w tym tygodniu ważne dane makro ze Stanów Zjednoczonych.
Spadki ceny euro bardzo szybko zostały jednak wykorzystane do ponownych zakupów wspólnej waluty. W pierwszej części sesji europejskiej kurs EUR/USD powrócił do ok. 1,3570. Euro pomógł dodatkowo fakt opublikowanych ok. godz. 10:00 dobrych danych o stanie europejskiego sektora wytwórczego za grudzień. Indeks PMI dla Niemiec wzrósł do 51,7 pkt z 49,9 pkt w listopadzie i znalazł się powyżej "magicznej" bariery 50 pkt. Jego odpowiednik dla strefy euro zwyżkował do 51,4 pkt z 50,4 pkt w listopadzie, kiedy to ustanowił swoje 14-miesięczne dno.
W rejonie poziomu 1,3570 po raz kolejny dali jednak znać o sobie kupujący dolary. Po południu cena euro przejściowo spadła nawet do ok. 1,3440. Motorem napędowym tego typu działań inwestorów były nadzieje na to, że przedstawiane o godz. 16:00 informacje o kondycji amerykańskiego sektora przemysłowego będą dobre dla zielonego. Prognoza agencji Reuters pokazywała, że analitycy średnio spodziewają się jego wzrostu indeksu ISM w grudniu do 58,1 pkt z 57,8 pkt w listopadzie. Konsensus rynkowy mówił jednak o wzroście do 58,5 pkt.