Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 10.05.2005 15:51

(Kończąc) zacznę bardzo nieładnie, bo cytatem ze swojej Weekendowej (półtora

tygodnia temu) - "Ostatnie dwa tygodnie to realizowanie niemal klasycznego

scenariusza wyznaczonego przez analizę techniczną. Przypomnijmy, że w

połowie marca spadki zatrzymały się dopiero na "ostatnim" zniesieniu

(61,8% - zejście niżej znosi z reguły całą falę wzrostową/spadkową) całej

Reklama
Reklama

fali wzrostowej ze stycznia. Późniejsze odreagowanie potwierdziło słabość

rynku kończąc się już na luce bessy, która była na poziomie już "pierwszego"

(38,2%) zniesienia marcowej fali spadkowej. W związku z tym, wybicie dołem

pod marcowy dołek wskazuje, że minimalny zasięg spadku to dopiero styczniowe

tegoroczne dołki w okolicach 1800 pkt. Potwierdziło to też zachowanie rynku

z ostatnich dwóch tygodni. Wykonaliśmy bowiem w tym czasie ruch powrotny,

Reklama
Reklama

który zatrzymał się właśnie dokładnie na poziomie oporu na marcowych

dołkach. Porażka byków na tym poziomie to z punktu widzenia AT książkowy

przykład słabości rynku. Zaneguje go dopiero wyjście kontraktów z indeksem

nad linie trendu spadkowego."

Czy taki książkowy scenariusz musiał się spełnić ? Oczywiście, że nie (na

giełdach nie ma nic pewnego), czego przykładem choćby rynek amerykański,

Reklama
Reklama

który w ostatnich tygodniach zanegował sygnały sprzedaży. My natomiast w tym

czasie prezentowaliśmy zupełną ignorancję na wszelkie dobre wiadomości

spływające na rynek. Od wyników spółek począwszy (lepsze od oczekiwań

analityków), a skończywszy na bardzo silnym umocnieniu złotego, które było

ignorowane analogicznie jak umocnienie korony czeskiej, czy węgierskiego

Reklama
Reklama

forinta. Przez te półtora tygodnia tkwiliśmy w wąskiej konsolidacji, choć

okazji choćby tylko do spekulacyjnego ruchu w górę było naprawdę dużo. Nie

udało się nawet zaatakować spadkowej linii trendu.

Wszystko to znalazło dzisiaj odzwierciedlenie. Znowu mogliśmy tkwić w

konsolidacji, ale impuls ze strony węgierskiego BUX (zejście pod dosyć ważne

Reklama
Reklama

techniczne wsparcie na marcowych dołkach) połączony ze słabnącą w tym

tygodniu walutą dały wybuchową mieszankę. Nie ma tutaj znaczenia, że BUX

szybko zaczął odrabiać straty, ani że osłabienie złotego jest tylko korektą

ostatniego umocnienia. To przecież zachowanie charakterystyczne dla

ostatnich tygodni (dla bessy), że złe wiadomości są przesadnie przez rynek

Reklama
Reklama

interpretowane, a dobre się ignoruje. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Trend spadkowy ma się więc dalej bardzo dobrze, a docelowy poziom spadku na

styczniowe dołki zapewne już niedługo zostanie osiągnięty. Właśnie w tych

okolicach fundusze powinny spróbować powalczyć i gdyby rynki zachodnie

trzymały się na obecnych poziomach, to byłaby to pewnie obrona udana. Ale po

tak słabej sesji z dość przyzwoitym obrotem 422 mln nie patrzy się na

wsparcia, a jedynie tylko na opory. Te dzisiaj dość mocno się oddaliły, a

pierwszym ważnym sygnałem przerwania trendu spadkowego dalej pozostaje

ewentualne wyjście nad linie trendu spadkowego. Nawet jeśli dzisiaj robimy

dołek, to trzymanie się tej zasady uchroniło przed łapaniem dołka choćby na

przełomie marca i kwietnia jakieś 100 pkt. wyżej, gdy rynek też wydawał się

ogromnie wyprzedany i gotowy do zakończenia korekty wzrostów. Teraz obecny

ruch nie jest już korektą wzrostów, ale trendem spadkowym, co tym bardziej

każe reagować dopiero po sygnałach jego zanegowania, a nie przy wyprzedaniu

rynku. To wyprzedanie jeszcze nie jest "ekstremalne", czego chyba dość

dobrym wskaźnikiem i przykładem optymistyczna (dziś już nieco mniej) baza.

16 17 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama