To błyskawicznie zrodziło obawy, że zagraniczni inwestorzy mogą być skłonni do wycofywania kapitału z naszego rynku. A ponieważ to kapitał zagraniczny był główną siłą napędową trwających od połowy maja wzrostów, stąd istotny spadek aktywności na sesjach czwartkowej i piątkowej. WIG20 już na otwarciu zanotował wyraźny spadek. Dużej presji ze strony podaży jednak nie było i indeks w ciągu kilkunastu minut szybko odbił. Zwyżka zakończyła się nieco poniżej poziomu czwartkowego zamknięcia, a później indeks podlegał tylko niewielkim wahaniom między wyznaczonymi w pierwszej pół godzinie ekstremami. Z dużych spółek słabo zachowywały się TPSA, PKN. Po kilku z rzędu sesjach wzrostowych spadkowej korekcie poddała się też Grupa Lotos. Cały dzień relatywnie mocne były natomiast KGHM i PKO BP.
Spadki jakie mają miejsce na ostatnich sesjach wciąż można traktować w kategoriach korekcyjnych. W piątek na wykresie świecowym WIG20 ukształtowała się biała szpulka, położona poniżej poprzednich świec. Sam indeks znalazł się już blisko lokalnego dołka z 4 sierpnia oraz dolnej linii trzymiesięcznego kanału wzrostowego. Duże znaczenie ma zwłaszcza linia - jej przełamanie mogłoby oznaczać definitywne zakończenie średnioterminowego trendu wzrostowego. Póki co są jednak szanse na to, że linia się utrzyma. Układ wskaźników pokazuje, że rynek znajduje się obecnie w newralgicznym miejscu. Część z szybkich wskaźników jest już bliska stref wyprzedania, niektóre z średnioterminowych mogą zaś wkrótce wygenerować sygnały sprzedaży. Krótko mówiąc wskaźniki pokazują, że rynek jest blisko poziomu, na którym kończyły się dotychczas korekty spadkowe. Jeśli zatem spadek byłby kontynuowany na najbliższych sesjach pojawią się poważniejsze sygnały sprzedaży. Na razie jednak ich nie ma, jest więc bardziej prawdopodobne, że rynek powróci do tendencji wzrostowej. Pierwsze na dziś wsparcie dla WIG20 to piątkowe minimum - 2222 pkt. Pierwszy ważny opór to 2243 pkt.