Ostatecznie indeks Dow Jones stracił 0,99 proc., zaś technologiczny Nasdaq Composite zniżkował o 1,16 proc. Ropa zdrożała w środę po otwarciu handlu w Nowym Jorku o 2,7 proc. do 68 USD za baryłkę. Ślad za zwyżkami cen czarnego złota i wycofywaniem kapitału z giełdy na Wall Street traci również dolar. Sesja nocna na rynku eurodolara była bardzo nerwowa, a notowania na krótko wyłamały się z utrzymującej się od wczoraj konsolidacji tworząc nowy szczyt na poziomie 1,2268. Rynek jest ewidentnie płytszy niż zwykle, co wskazuje, że część inwestorów woli przeczekać ten gorący okres. O godzinie 9:00 za jedno euro zapłacić trzeba było 1,2215 dolara. Dzisiaj z punktu widzenia informacji makroekonomicznych czeka nas kilka ważnych wskaźników, których wynik w sposób widoczny przełożyć się może w zmiany wartości euro do waluty amerykańskiej. O godzinie 14:30 rynek pozna ilość nowozarejestrowanych bezrobotnych, a o 16:00 opublikowany zostanie indeks wskaźników wyprzedzających za sierpień. W obu przypadkach prognozy są co najmniej niekorzystne dla waluty amerykańskiej. Wydaje się więc, że w przeciwieństwie do dnia wczorajszego dzisiaj dojść może do bardziej spektakularnych starć pomiędzy bykami i niedźwiedziami.
Sytuacja techniczna na rynku eurodolara: spadki po decyzji Fed w rejon figury 1,2100 potwierdziły wcześniejsze założenia o utrzymującej się silnej pozycji niedźwiedzi. Nie doszło jednak do naruszenia tego ważnego wsparcia, co może być odczytane jako pierwszy sygnał mogący świadczyć o powrocie na rynek byków w dłuższym terminie. Dzisiejsze nocne, krótkotrwałe wyłamanie się z konsolidacji ze szczytem na 1,2268 wykorzystane zostało przez zwolenników silniejszego dolara do otwierania krótkich pozycji. Zyski realizowane były już poniżej figury 1,2200, co potwierdza pewną dezorientację na rynku i brak przekonania do ostatecznego kierunku. Wskaźniki techniczne w dalszym ciągu sugerują jeszcze jedno zejście w dół poprzedzające główny ruch. Targetem pozostaje rejon 1,2130. Zanegowaniem takiego scenariusza byłoby osłabienie dolara i wzrost kursu powyżej 1,2270.
RYNEK KRAJOWY
Ostanie dni kampanii wyborczej do parlamentu budzą wśród inwestorów, szczególnie tych zagranicznych dysponujących dużym kapitałem coraz więcej emocji. Sondaże robią się coraz ciekawsze, to znaczy nie wskazują już tak jednoznacznej przewagi tylko jednego ugrupowania. Na rynku robi się więc coraz bardziej niepewnie, a to skłania do przynajmniej czasowego ograniczenia transakcji. Na rynku pojawiły się ostatnio pogłoski, że firmy wchodzące obecnie na rynek polski powinny się pośpieszyć, ponieważ istnieją obawy, że po wyborach rząd zlikwiduje lub przynajmniej znacznie ograniczy ulgi podatkowe i tzw. specjalne strefy ekonomiczne. Widoczne z związku z tym od dwóch dni spadki na warszawskim parkiecie mogą byś tylko zapowiedzią tego, co czeka polską giełdę w najbliższym czasie. Spadkom wartości głównych indeksów zwykle towarzyszy osłabienie złotego. Otwarcie sesji w czwartek pokazało, że korekta ostatnich silnych spadków kursu na głównych krosach z udziałem naszej waluty jest w dalszym ciągu realna. O godzinie 9:00 za jedno euro zapłacić trzeba było 3,9060, a za jednego dolara 3,1960 złotego. Na parze EUR/PLN dominować zaczyna poziom 3,9000, który jeszcze niedawno był oporem nie do zdobycia. W przypadku pary USD/PLN wzrosty są ograniczane poprzez coraz słabszego dolara amerykańskiego na rynku światowym. Na obu tych krosach wydaje się jednak, że najbliższe poziomy charakterystyczne - opory, wynoszące odpowiednio 3,9250 i 3,2150 są realne do osiągnięcia.
Jarosław Klepacki