W ciągu następnych kilkudziesięciu minut doszło do szybkiego odbicia, które zakończyło się nieco powyżej poziomu otwarcia. Po mniej więcej godzinnej konsolidacji zaczęło się osuwanie. Spadek z niewielkimi korektami trwał niemal do końca sesji, przy czym był najbardziej dynamiczny w ostatnich kilkudziesięciu minutach notowań. Sama końcówka sesji przyniosła lekkie odbicie. Handel był wczoraj bardzo aktywny, a obroty najwyższe od dwóch i pół tygodnia. Największe spadki notowały spółki największe i najbardziej płynne, co w połączeniu z wyraźnymi spadkami na pozostałych emergin marktes jasno pokazuje, że siłą sprawczą spadku był kapitał zagraniczny. Dużą i zdeterminowaną podaż, podobnie jak we środę, widać było na PKN, Agorze i Lotosie. Słabo zachowywał się też KGHM, mimo tego, że cena miedzi wyznaczyła kolejny rekordowy poziom. TPSA również zanotowała istotny spadek, ale momentami pojawiał się tutaj duży popyt. Na początku relatywnie mocno zachowywały się Pekao i PKO BP, ale w końcówce sesji też wyraźniej się cofnęły. Ciekawa była dogrywka po końcowym fiksingu - w tej fazie sesji wystąpiła wyraźna przewaga popytu.
Niepokojące sygnały, które pojawiły się po środowej sesji, wczoraj tylko się potwierdziły. WIG20 w ujęciu względnym zanotował wczoraj największy spadek od 3 września 2002 r. Na wykresie indeksu utworzyła się wysoka czarna świeca z dolnym cieniem. Świeca, podobnie jak poprzednia, została poprzedzona obszerną luką bessy: 2470 - 2503 pkt. Luka ta w krótkim terminie będzie stanowić bardzo silny opór dla WIG20, prawdopodobnie nie do pokonania w ciągu najbliższych tygodni. Niemal wszystkie popularne wskaźniki techniczne albo potwierdziły, albo wygenerowały sygnały sprzedaży. I to takie o średnioterminowym znaczeniu. Skala dwóch ostatnich spadków praktycznie przesądza o zakończeniu pięciomiesięcznego trendu wzrostowego. W perspektywie kilku tygodni prawdopodobna jest kontynuacja zniżki. Być może zostanie ona wyhamowana na poziomie lokalnego szczytu z początku sierpnia - 2289 pkt. Na najbliższych sesjach możliwe jest jednak odreagowanie. Indeks znajduje się blisko dolnej linii pięciomiesięcznego kanału wzrostowego (dziś przebiega na ok. 2400 pkt), a najszybsze wskaźniki są bliskie stref wyprzedania. Poza tym często po pierwszej fali spadkowej występuje jeszcze mocne odbicie - tak było m. in. na początku marca tego roku (WIG20 po trzydniowym spadku o blisko 6%, na kolejnych pięciu wzrósł o 4,5%).