Największe spadki notowały spółki największe i najbardziej płynne: PKN, TPSA, Lotos, PGNiG, Pekao, PKO BP. W trakcie nie było właściwie żadnego odbicia, rynek co najwyżej wchodził w konsolidację. Najdłuższa miała tradycyjnie miejsce w środkowej części notowań. Końcówka sesji przyniosła pogłębienie spadku, wskutek czego rynek zakończył przy dziennych minimach. WIG20 zniżkując o 3,94%, pod względem wielkości spadku, przebił wynik sprzed tygodnia (-3,60%), notując jednocześnie największą przecenę od 37 miesięcy. Znaczne spadki nie były udziałem tylko naszego rynku - wczoraj bardzo słabo zachowywało się większość emergin markets. Obroty w trakcie wczorajszej sesji zwiększyły się (najwyższe od czterech sesji), ale i tak były niższe od średniej z ostatniego miesiąca i jednocześnie blisko dwukrotnie mniejsze od porównywalnej wielkości przeceny sprzed tygodnia.

Na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka czarna świeca, z największym w tym roku korpusem. Wskaźniki techniczne w większości przypadków zachowały się negatywnie powracając do dynamicznych spadków i przełamując ubiegłotygodniowe minima. Zachowanie wskaźników jedynie potwierdza kiepski obraz rynku widoczny na samym wykresie WIG20. To, że rynek technicznie wygląda kiepsko nie oznacza jednak, że najbliższe sesje przyniosą pogłębienie spadków. Dynamika obecnego ruchu jest zbliżona do tej z marca bieżącego roku. W ujęciu intraday WIG20 w ciągu ośmiu sesji stracił już na wartości 9,3%. Pół roku temu po spadku indeksu o 9,5% doszło do powolnego odbicia - trwało ok. 2 tygodni, a w jego ramach indeks odbił o 5%. Gdyby ten wariant zrealizował się i w obecnej sytuacji, to do końca października indeks powinien odbić do wysokości obszaru konsolidacji z początku tego tygodnia: 2390 - 2460 pkt. W takim scenariuszu powinna jednak później wystąpić jeszcze jedna mocna fala spadkowa, znosząca rynek o ok. 10%.