Znaczny spadek notował jednak rynek węgierski i to w pewnym momencie zaczęło się przekładać na nasz rynek. Przed południem rynek wybił się dołem z wąskiej konsolidacji i rozpoczął się regularny spadek. WIG20 w ciągu nieco ponad godziny stracił na wartości 1,5%, docierając do poziomu najniższego od pięciu sesji. Wczesnym popołudniem przecena została powstrzymana, a rynek po niewielkim odbiciu wszedł w trzygodzinną konsolidację. W tej fazie sesji bardzo słabo zachowywały się spółki quasi surowcowe: PKN i KGHM. Niewielki spadek kursu notowało też Pekao, które w początkowej sesji było liderem wzrostu wśród największych spółek. Dosyć konsekwentny popyt widać było natomiast na TPSA. Dobrze zachowywał się też BPH. W końcówce sesji popyt stał się wyraźnie aktywniejszy (przede wszystkim na TPSA i PKN), dzięki czemu rynek odrobił część strat. Końcowy fixing, tradycyjnie już, przyniósł lekką poprawę kursów. Wymiana w trakcie całej sesji nie była szczególnie aktywna, ale obroty w porównaniu ze środowymi zwiększyły się.
W czwartek niewiele już brakowało, aby WIG20 wybił się dołem z tygodniowej konsolidacji (2422 - 2468 pkt). Zwyżka w drugiej części sesji pozwoliła jednak utrzymać rynek w zakresie wahań z poprzednich kilku dni. Mimo wszystko, po przebiegu piątkowych notowań, ryzyko wybicia dołem stało się większe. Niektóre z szybkich wskaźników wygenerowały już sygnały sprzedaży (oscylator stochastyczny), inne są tego bliskie (MACD (Tema)). W przypadku średnioterminowych wskaźników istotnych zmian nie ma, MACD powoli jednak wyhamowuje zwyżkę. O zwiększającej się presji ze strony podaży na ostatniej sesji świadczy największy od dwóch tygodni czarny korpus świecy. Wszystkie te czynniki stracą jednak na znaczeniu, kiedy dojdzie do wybicia z konsolidacji. Wysokość konsolidacji pozwala, po jej opuszczeniu, oczekiwać ruchu o co najmniej 45 pkt. Czyli w przypadku wybicia dołem, spadku do ok. 2380 pkt, a w sytuacji wybicia górą - wzrostu do 2510 pkt.