Nie zapominajmy, że to właśnie spekulacje w tej sprawie stały się bezpośrednią przyczyną zeszłotygodniowych silnych przetasowań cen. Elementem dodatkowo sprzyjającym tworzeniu nowych dołków na eurodolarze jest taniejąca ropa naftowa na rynku światowym. Baryłka crude wyceniana była podczas poniedziałkowej sesji poniżej 58 dolarów. Spadki cen tego surowca wydają się o tyle istotne, że kontynuowane są pomimo rozpoczęcia sezonu grzewczego w Stanach Zjednoczonych. Każda moneta ma jednak dwie strony. W przypadku rynku eurodolara taką drugą stroną jest sytuacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych i kontynuowanie dotychczasowej polityki monetarnej przez FED. Bardzo silna pozycja dolara na świecie i pojawiające się coraz większe znaki zapytania w odniesieniu do kolejnych podwyżek kosztu pieniądza nie dają jednoznacznych podstaw, by inwestować w walutę amerykańską.
Z punktu widzenia informacji makroekonomicznych ten tydzień będzie miał szansę wprowadzić sporo zmian w notowaniach zarówno dolara jak i euro. Lawina danych statystyczno-ekonomicznych z Eurostrefy i Stanów Zjednoczonych rozpocznie się już jutro. We wtorek bowiem inwestorzy poznają stan zamówienia na dobra trwałego użytku oraz indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Szczególnie ciekawa może być publikacja pierwszego z wymienionych wskaźników, ponieważ to właśnie tam spodziewane są znaczne odchylenia od ostatnich wskazań.
Sytuacja techniczna: weekendowe pogłębienie spadków i utworzenie nowego dołka na poziomie 1,1680 może skutecznie zmniejszyć apetyt zwolenników słabego dolara. Pesymizm w obozie byków wzbudzać może również techniczne odreagowanie widoczne przez większość dzisiejszej sesji, które sięgnęło jedynie poziomu 1,1726. Układ wskaźników sugeruje obecnie, że rynek jest dość płytki, a inwestorzy najprawdopodobniej nie mając wyraźniejszych sygnałów potwierdzających kierunek wolą poczekać na wyniki publikacji makroekonomicznych. Najbliższe poziomy charakterystyczne to: 1,1735 - pierwszy opór oraz 1,1645 - istotne wsparcie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć można, że do jutra pozostaniemy w zarysowanym dzisiaj kanale zmienności.
RYNEK KRAJOWY
Początek tygodnia rozpoczął się optymistycznie dla naszej waluty. Przewaga popytu nad podażą na złotego wygenerowała kolejną falę spadków kursów na większości kluczowych par. Pod koniec poniedziałkowej sesji (o godzinie 15:30) jedno euro wyceniane było na 3,8858, a jeden dolar na 3,3158 złotego. Nowe najniższe poziomy wyniosły odpowiednio: 3,8830 i 3,3117. Zwiększenie zainteresowania inwestorów zapoczątkowane pod koniec zeszłego tygodnia nie tylko w stosunku do złotego, ale również i innych walut regionu spowodowane zostało tym, że korona słowacka została powiązana z euro w ramach systemu ERM-II. Parytet zgodnie z opublikowanym komunikatem ustalono na poziomie 38,4550 korony do euro, a pasmo wahań będzie teraz wynosić +/-15 proc. Dla inwestorów wpuszczenie Słowacji do poczekalni pod nazwą ERM II oznacza bardzo wyraźne potwierdzenie gwarancji wejścia tego kraju w najbliższym czasie do Eurostrefy, co automatycznie przekłada się w zwiększenie bezpieczeństwa inwestycji. Polska zgodnie z oficjalnym stanowiskiem jest jeszcze dość daleka od takiego kroku, nie mniej jednak decyzja słowackiego rządu przyczynić się może do jego przyśpieszenia. Obok informacji dotyczących polityki przyjęcia wspólnej waluty inwestorów zainteresowanych złotym w tym tygodniu intrygować będą również dane statystyczno-ekonomiczne pokazujące stan polskiej gospodarki. Już we wtorek GUS poda do widomości publicznej wartość wzrostu PKB w III kwartale. Prognozy są dość niepokojące i pokazują możliwość spadku nawet w rejon 2,8%. Górną granicą według ekonomistów jest 3,5 %. Jeśli do tego dodamy jeszcze środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie poziomu stóp procentowych i trudne negocjacje o unijne środki w Brukseli to otrzymamy obraz zdominowany przez znaki zapytania. Nie można zatem się dziwić, że na rynku złotego już od jutra wzrastać może nerwowość i niepewność, a to z kolei sprzyjać może zakończeniu widocznej od kilku dni tendencji umacniania się złotego. Sytuacja techniczna na złotym: poniedziałek pokazał, że bariera psychologicznego wsparcia: 3,9000 nie wytrzymała rosnącego popytu. Nie można wykluczyć zatem próby ataku kolejnego miejsca charakterystycznego, które znajduje się na poziomie 3,8700. Zarówno analiza techniczna jak również wskazania makroekonomiczne zdają się podpowiadać, że zabezpieczenie importu w najbliższym czasie okazać się może strzałem w przysłowiową dziesiątkę. W przypadku pary USD/PLN nadal bardzo ważny jest trend dominujący na rynku eurodolara. Możliwość dalszego osłabienia się waluty amerykańskiej w stosunku do euro oraz prozłotowy sentyment panujący na krajowym rynku walutowym powodują, że w perspektywie najbliższych sesji realne stają się spadki kursu nawet w okolice 3,3000 - 3,2700.