Zejście poniżej 50 pkt. oznacza spadek sprzedaży. W ujęciu rocznym spadła ona już 21 miesiąc z rzędu. Negatywne dla zwolenników euro były również doniesienia o stanie największej gospodarki Eurolandu - Niemiec. Zamówienia w przemyśle wytwórczym spadły tam w grudniu o 1,6 proc. wobec listopada, wynika z wstępnych szacunków Ministerstwa Gospodarki i Technologii. Ekonomiści prognozowali, że spadek wyniesie 1,0 proc. W rezultacie pod koniec polskiej sesji doszło do spadku kursu eurodolara w rejon piątkowych dołków. O godzinie 15:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 1,1976 dolara.
Sytuacja techniczna: znajdujemy się obecnie w rejonie piątkowych minimów. Naruszenie tego obszaru w ciągu najbliższych godzin uprawdopodobni zejście kursu do wskazywanego ostatnio średniookresowego obszaru wsparcia 1,1930 - 1,1940. Układ wskaźników aktualnie daje podstaw by sądzić, że fala aprecjacji waluty amerykańskiej względem euro powoli zmierza ku końcowi. Nie wykluczone zatem, że bardziej zniecierpliwione byki zaczną odnawiać długie pozycje już od poziomów 1,1955 - 1,1965. Potwierdzeniem powrotu na rynek słabszego dolara będzie utrzymanie się kursu do początku jutrzejszej sesji powyżej 1,1930 - 1,1940. Target dla byków wyrysować można na rejon 1,2040 - 1,2050.
RYNEK KRAJOWY
Złoty pozostaje niewzruszony. Dzisiejsze notowania naszej waluty na większości krosów, to nic innego jak powtórka tego, co działo się w ciągu ostatnich kilku dni. Na parze EUR/PLN dominującym przedziałem cenowym przez całą dzisiejszą sesję były poziomy 3,8050 - 3,8200. Ze względu na uspokojenie nastrojów na rynku eurodolara i utrzymującą się silną pozycję waluty amerykańskiej niewiele też się działo na parze USD/PLN. Kurs przez większość poniedziałkowych godzin handlu utrzymał się w rejonie 3,1800 - 3,1870. Widoczna płytkość rynku to wyraźny sygnał wyczekiwania i najwyraźniej ograniczonego zaufania inwestorów do sytuacji na polskiej scenie politycznej, czyli podpisanego ostatnio tzw. paktu stabilizacyjnego. Niepewność i rosnące ryzyko wycofywania się kapitału z naszego kraju są także widoczne na warszawskim parkiecie, gdzie w ciągu ostatnich kilku dni doszło do znacznego obsunięcia się wyników głównych indeksów. Przykładowo WIG20 stracił na wartości w ciągu ostatnich trzech sesji ponad 200 punktów! Poniedziałek i widoczna zdawałoby się przewaga popytu nad podażą tylko pozornie napawać mogą pewnym optymizmem giełdowych graczy. Złowróżbnym sygnałem dla byków był dzisiaj zaskakująco niski obrót. W perspektywie więc najbliższych kilku dni nie można wykluczyć pogłębienia ostatnich dołków. Z technicznego punktu widzenia ważnym, długookresowym wsparciem jest obszar 2400-2500 na WIG20 i jak na razie nie można wykluczyć utrzymania się bessy właśnie do tych rejonów. Pomimo zbierających się ciemnych chmur nad polskim rynkiem finansowym zaufanie do naszych papierów dłużnych utrzymuje się na zaskakująco wysokim poziomie. Ministerstwo Finansów sprzedało na poniedziałkowej aukcji bony roczne o wartości 1,0 mld zł - poinformował resort w komunikacie. Popyt na bony wyniósł 4.123,82 mln zł, średnia rentowność bonów rocznych wyniosła 4,111 proc., cena maksymalna 9.611,28 zł, średnia cena 9.600,96 zł, natomiast cena minimalna 9.600,57 zł.
O godzinie 15:30 jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym wyceniane było na 3,8150, a dolar na 3,1850.