Brak sygnałów w postaci nowych danych makroekonomicznych nie sprzyja większej dynamice cen, a inwestorzy obserwując rynek w dalszym ciągu kierują się przede wszystkim analizą techniczną. Dzisiaj o godzinie 9:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 1,1975 dolara, czyli cenę tylko nieznacznie odbiegającą od tego, co wczoraj o tej samej porze oferował rynek. Informacją, która nadal napawać może zwolenników waluty amerykańskiej pewną nutą optymizmu jest cena ropy naftowej na rynku światowym. Pomimo ostatnich niepokojących wiadomości z Iranu cena tego surowca ponownie spadła. Obecnie za jedną baryłkę crude trzeba zapłacić już poniżej 63 dolarów. Środa z punktu widzenia spodziewanych informacji o charakterze statystyczno-ekonomicznym jest lustrzanym odbiciem wtorku. Innymi słowy brak jest w dniu dzisiejszym ważniejszych danych.
Sytuacja techniczna: cały czas znajdujemy się powyżej testowanego już dwukrotnie w ciągu ostatnich 24 godzin rejonu silnego wsparcia 1,1930 - 1,1940. Obszar ten w dalszym ciągu określić można jako wyraźny techniczny sygnalizator dalszym zmian na rynku eurodolara. Ostatnie dwie sesje pokazują, że zwolennicy aprecjacji waluty amerykańskiej mają problemy z dalszym "marszem w imię silniejszego dolara." Przedłużająca się stabilizacja notowań właśnie w tym rejonie odebrana prze wielu graczy może być jako pierwsza wskazówka powrotu na rynek słabszego zielonego. Aktualny układ wskaźników wydaje się jeszcze sprzyjać przewadze strony podażowej, choć nie jest to już tak wyraźny potencjał jaki był widoczny jeszcze na początku tygodnia. Podsumowując: utrzymanie się kursu eurodolara powyżej 1,1965 - 1,1970 w ciągu następnych kilku godzin zapoczątkować może silniejszą korektę techniczną. Tym razem jednak wskazywany ostatnio rejon oporu 1,2040 - 1,2050 stanowić może jedynie przystanek dla tak rozpoczętego ruchu.
RYNEK KRAJOWY
Na rynku złotego w dalszym ciągu bez zmian. O godzinie 9:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8230 złotego, a za jednego dolara 3,1910. Trend horyzontalny widoczny szczególnie wyraźnie na parze EUR/PLN robić się może dla przynajmniej części inwestorów męczący. Takie wręcz symboliczne zmiany cen nie dają bowiem żadnych szans ani na korzystną sprzedaż, ani kupno wspólnej waluty. Wszystkie transakcje zawierane w ciągu ostatnich kilku dni realizowane są po bardzo zbliżonej cenie. W związku z ustabilizowaniem sytuacji dolara amerykańskiego na świecie notowania pary USD/PLN również zamarły. Jak na razie jedynym wyraźniejszym sygnałem potwierdzającym możliwość zbliżających się problemów dla polskiej waluty są zmiany głównych indeksów na warszawskim parkiecie. Rozwijająca się tam korekta wzrostów trwa już praktycznie od tygodnia i na razie nic nie wskazuje na to, aby miała się szybko zakończyć. WIG20 już na początku dzisiejszej sesji stracił około 1,4% zbliżając się do psychologicznej bariery 2800 punktów.
Sytuacja techniczna na rynku złotego: w przypadku pary EUR/PLN w dalszym ciągu obowiązuje trend horyzontalny. Ostatnie kilkanaście godzin przyniosło ponowny nieudany atak na sygnalizowany już kilkakrotnie pierwszy opór zlokalizowany przy 3,8300. Notowania w dalszym ciągu mają więc problemy z trwałym przejściem przez to miejsce charakterystyczne. W perspektywie najbliższych kilku dni w dalszym ciągu realne wydaje się wyjście górą z obecnej konsolidacji. Od początku roku silną barierą dla wzrostów pozostaje poziom 3,8600 i dopiero jego pokonanie da początek silniejszej fali osłabienia złotego względem euro. Notowania pary USD/PLN wskutek silnego dolara na świecie oscylują powyżej najbliższego wsparcia technicznego 3,1600 - 3,1650. W perspektywie najbliższych kilkunastu godzin w dalszym ciągu realny jest atak na 3,1900 - 3,2000. Trwałe przejście przez to miejsce otworzy drogę do kolejnego oporu 3,2300 - 3,2500.