Bardzo słabo zachowywały się inne rynki naszej klasy ryzyka (węgierski i turecki), co nie pozwalało na jakąkolwiek grę pod odbicie. W półtorej godziny po rozpoczęciu handlu WIG20 zniżkował już o 4% i jak się post fatum okazało kształtował właśnie dzienne minimum. Jeszcze przed południem zaczęło się odbicie, kiedy jednak WIG20 odrobił 1,5 pkt proc. spadku, odreagowanie zostało wyhamowane. Później rynek ponownie zaczął się osuwać. Spadek został wyhamowany jednak powyżej porannego minimum. Ostatnie dwie godziny notowań nie przyniosły już istotnych zmian - popyt próbował poderwać rynek, ale przewaga podaży była na tyle wyraźna, że próby te kończyły się niepomyślnie. Obroty były wyższe od piątkowych, ale było to zasługą przede wszystkim dwóch spółek: TPSA i KGHM. W przypadku pozostałych można było mówić jedynie o umiarkowanie aktywnej wymianie. Niewiele spółek zachowywało się wczoraj dobrze - rynek spadał praktycznie całą szerokością. Największą podaż widać było na KGHM, bardzo słabe były też Agora, Bioton, BZ WBK. Z kolei relatywne silne do indeksów były TPSA i Softbank. Kiepskie zachowanie rynku to w decydującej mierze efektem fatalnego zachowania zagranicy. Tak czy inaczej, takie zachowanie praktycznie przekreśla szanse na szybki powrót do średnioterminowego trendu wzrostowego.
WIG20 zanotował wczoraj największy spadek od koca lutego i przełamał przyspieszoną linię trendu wzrostowego oraz średnią kroczącą SK-13 (ta średnia po raz pierwszy od końca marca zaczęła też zniżkować). Na wykresie indeksu utworzyła się wysoka czarna świeca. Sygnały sprzedaży wygenerowały MACD i ROC. Po wczorajszej sesji nie ma istotniejszych sygnałów, które mogłyby zapowiadać zakończenie tendencji spadkowej. Silnym wsparciem dla indeksu jest dopiero dolna linia rocznego kanału wzrostowego, przebiegająca na wysokości ok. 3000 pkt. Może to mieć o tyle duże znaczenie, że obecny spadek rozpoczął się z okolic górnej linii tego kanału (ok. 65 pkt poniżej tej linii). Gdyby zaklasyfikować obecny ruch jako korektę podobną do tej z lutego marca b.r. oraz z października ub. r., to należałoby oczekiwać w ciągu najbliższych 2-3 tygodni spadku do ok. 3050 pkt (nieco powyżej dolnej linii kanału). Na najbliższe sesje może jednak zadziałać wsparcie na 3140 pkt (minimum z 27 kwietnia).