Minimum uformowane zostało nieco poniżej tego obszaru, to jest na poziomie 1,2776. Inwestorzy zatem nawet po wczorajszej serii wydawałoby się neutralnych danych makroekonomicznych nie zdecydowali się na kontynuowanie skupu waluty amerykańskiej. Opublikowany wczoraj po południu komunikat o stanie przepływów kapitałów do Stanów Zjednoczonych pokazał wartość 69,8 mld USD. Miesiąc wcześniej po korekcie było to 90,5 mld USD. Analitycy byli większymi optymistami i prognozowali wartość na poziomie 75,5 mld USD. Indeks NY Empire State wyniósł natomiast 12,4 punktu, prognoza zakładała 15 punktów. Na plan pierwszy obok podanych wczoraj do opinii publicznej informacji o charakterze statystyczno - ekonomicznym wysunęły się lawinowe spadki cen na surowcach. W przeciwieństwie do waluty amerykańskiej zasięg spadków okazał się tam znacznie większy. Cena baryłki ropy z czerwcowych kontraktów staniała w poniedziałek na NYMEX o 2,63 USD (3,7 proc.) do 69,41 USD. To jej najniższa cena od 7 kwietnia. W czasie sesji kurs ropy spadał nawet do 69,35 USD. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że sentyment uległ zmianie, a po kilkutygodniowej bezwzględnej dominacji na rynkach byków czas przyszedł na zwolenników krótkich pozycji.
Wtorek to z punktu widzenia danych makroekonomicznych kolejna seria bardzo istotnych wskaźników. (tradycyjnie już w znacznej mierze ze Stanów Zjednoczonych) Nie rozczarują się w związku z tym, ci którzy realizują swoje transakcje właśnie pod kątem zapowiedzianych informacji kondycji gospodarek. Najważniejsze w dniu dzisiejszym to: zezwolenia na budowy domów, rozpoczęte budowy domów, inflacja bazowa oraz dynamika produkcji przemysłowej. Nie bez znaczenia okazać się również może zapowiedziane na godzinę 11 ogłoszenie najnowszego odczytu indeksu koniunktury instytutu ZEW. Sugerując się oczekiwaniami rynku (prognozami) można odnieść wrażenie, że klimat wokół dolara może się pogorszyć - większość danych ma przyjść gorsza w stosunku do ostatnich publikacji.
Sytuacja techniczna eurodolara: notowania rozpoczęły się poziomami poniżej wskazywanego wczoraj oporu 1,2850, który podczas godzin nocnych nie został zdobyty przez byki. Warunek konieczny do dalszych spadków został zatem spełniony. Martwić może tylko znaczne ograniczenie zmienności w rejonie wsparcia 1,2800. Z analizy intra day wynika, że bykom nie będzie łatwo odbudować straconych wczoraj pozycji. Sygnalną, potwierdzającą dalsze spadki będzie zejście kursu poniżej 1,2775, co bardzo szybko powinno przełożyć się w wykształcenie nowego dołka, tym razem w okolicach 1,2750 - 1,2760. Rozstrzygnięcie kierunku nastąpi najprawdopodobniej dopiero w godzinach popołudniowych, czyli po publikacji danych zza oceanu. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że powrót do mocniejszego dolara ma charakter trwały, a target dla najbliższych sesji znajduje się 1,2450 - 1,2500.
RYNEK KRAJOWY
Rynek łapie oddech - tak najkrócej opisać można początek wtorkowej sesji na krajowym rynku walutowym. Po wczorajszej zawrotnej wręcz wyprzedaży polskiej waluty, początek sesji przyniósł umiarkowaną zmienność. O godzinie 09:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9140 złotego, a za jednego dolara 3,0550. Informacjami jakie z pewnością spotęgowały wczorajszą deprecjację złotego były dane o inflacji, które odsunęły potencjalną obniżkę stóp procentowych w nieznaną przyszłość. Obecnie zdaniem większości ekonomistów, stopy procentowe w 2006 roku pozostaną niezmienione, a to jest bardzo dobry pretekst do zdecydowanej realizacji zysków.