Iskrą, która roznieciła wczorajszy "pożar" były informacje makroekonomiczne zza oceanu. Wskaźnik inflacji podstawowej, nie uwzględniający cen energii i żywności, wyniósł w kwietniu 0,3 proc. - czyli tyle samo, ile w marcu. Amerykańskie ministerstwo pracy poinformowało w środę również, że znaczne zwiększenie kosztów energii spowodowało, że liczona z miesiąca na miesiąc inflacja w Stanach Zjednoczonych wyniosła w kwietniu 0,6 procent. Dane te wzbudziły niepokój rynków finansowych, obawiających się przyspieszonego wzrostu cen - tym bardziej że opublikowane dane są mniej korzystne niż wcześniejsze przewidywania ekspertów. Ekonomiści z Wall Street prognozowali na kwiecień inflację na poziomie 0,5 procent, a w wersji podstawowej 0,2 proc. Oddalająca się jak do tej pory możliwość kolejnej podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych znowu zajrzała w oczy inwestorom. Strach przed podniesieniem kosztu pieniądza okazał się na tyle realny, że na amerykańskiej giełdzie wywołał prawdziwą lawinę spadków. Dow Jones stracił ponad 200 pkt., co nie zdarzyło się od 20 stycznia bieżącego roku. Na zamknięciu tracił 1,9 proc. Nasdaq spadł do poziomu z połowy listopada ubiegłego roku. Spadł w środę o 1,5 proc. S&P500 tracił na zamknięciu 1,7 proc. Do silnych przecen (zgodnych z wcześniejszymi oczekiwaniami) doszło również na rynku ropy naftowej. Kurs ropy spadł w środę na NYMEX do najniższego poziomu od pięciu tygodni. Cena baryłki z czerwcowych kontraktów spadła o 84 centy do 68,69 USD.
O godzinie 09:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2750 dolara.
Czwartek pod kątem danych makroekonomicznych nie pozwoli odpocząć inwestorom. Po wczorajszej zaskakującym komunikacie o inflacji w największej światowej gospodarce, dzisiaj rynek czekać będzie na informacje o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych, indeksie wskaźników wyprzedzających oraz indeksie Fed z Filadelfii. Prognozy są dość optymistyczne dla dolara, nie wykluczone jednak, że z uwagi na wczorajsze zmiany większość graczy będzie chciała poczekać na wystąpienie szefa Fed Bena Brenanke. (zgodnie z planem początek zaplanowany jest na 15:30 czasu polskiego)
Sytuacja techniczna eurodolara: dołek na poziomie figury 1,2700 jest bardzo dobrym sygnałem dla dalszej aprecjacji waluty amerykańskiej. Obecnie znajdujemy się w dość charakterystycznym obszarze: rejon 1,2750 -(tak jak pisałem już wcześniej) jest technicznym wsparciem kilku ostatnich sesji, poniżej niego są kolejne wsparcia: 1,2700 i 1,2670. Od góry z kolei mamy opór 1,2775, który jeszcze wczoraj był wsparciem. Konkludując stwierdzić można, że odreagowanie w okolice oporu 1,2775 zakończyć się powinno udanym atakiem na figurę 1,2700. Poziomy pomiędzy tymi obszarami powinny być charakterystyczne do czasu publikacji dzisiejszych danych zza oceanu. W perspektywie najbliższych sesji w dalszym ciągu aktualny jest target docelowy dla spadków na poziomie 1,2450 - 1,2500.
RYNEK KRAJOWY