Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 12.06.2006 15:53

Przed sesją wszystko wydawało się jasne. Mamy wsparcie, którego przebicie

mogłoby być uznane za początek bessy. Istotność tego wsparcia wynikała

przynajmniej z dwóch przyczyn. Po pierwsze, jego przełamanie to

równocześnie zanegowanie całego wiosennego wzrostu cen i przewagi popytu w

tym okresie. Po drugie, to równocześnie zejście pod poziom konsolidacji,

Reklama
Reklama

która była kreślona w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Jednym

słowem, cały okres od początku roku zostałby przekreślony. Jeśli to nie

miałoby być początkiem bessy, to z pewnością mogłoby być podstawą do

mówieniu o końcu hossy.

Z takim nastawieniem zaczynaliśmy notowania. Notowania, które już na samym

początku sygnalizowały, że do testu siły byków dojdzie dość szybko. Plusy

Reklama
Reklama

na amerykańskich kontraktach nie były nam w stanie pomóc. Rynek szybko

zszedł pod pozom 2700 pkt. Mieliśmy chwilę odbicia, które jednak nic nie

przyniosło. Pojawiła się kolejna fala wyprzedaży, która sprowadziła nad 60

pkt pod poziom wsparcia. Wtedy można już było mówić o jego przełamaniu. W

południe obserwowaliśmy próbę odbicia. Żałosną próbę, która faktycznie

przybrała formę konsolidacji. To musiało zakończyć się nowymi minimami w

Reklama
Reklama

końcówce. Kto miał jeszcze nadzieję na zanegowanie spadku, wtedy ją

stracił.

Tak jak przed sesją sytuacja wydawała się jasna, tak po sesji też się ona

taka wydaje. Wydaje się, nie oznacza jednak, ze taka faktycznie jest.

Zwróćmy uwagę na dwa czynniki. Pierwszym i chyba najważniejszym jest niska

Reklama
Reklama

wartość obrotu. Sygnał przełamania wsparcia przy niskiej aktywności zwykle

jest podejrzany. Nie znaczy to oczywiście, że ma być ignorowany, ale każe

utrzymać czujność, bo może okazać się fałszywy. Tym bardziej, że

potencjalnie ma to być sygnał zmieniający panujący na rynku trend w długim

terminie. Oczywiście można dyskutować, czy przypisanie tak dużego

Reklama
Reklama

znaczenia akurat temu wsparciu jest zasadne. Moim zdaniem jest, ale mogę

przyjąć, że są inne zdania na ten temat. Jakby nie patrzeć spadek cen od

szczytu hossy wyniósł już 21,5%. Trudno przecież zupełnie to zignorować.

Jest jednak i inna wątpliwość, choć już znacznie mniejszej wagi. Nastroje,

które wczoraj się pogorszyły. Baza jest ujemna, co sygnalizuje pesymizm.

Reklama
Reklama

To w spadku może przeszkadzać, choć go zupełnie nie uniemożliwia. Fakt

pozostaje faktem - jesteśmy pod wsparciem. Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama