Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 16.06.2006 16:13

Trochę w tym wszystkim paradoksu, bo mamy wzrostową sesję, ale styl i

okoliczności tej byczej zdobyczy powodują, że ocena piątkowych notowań musi

mieć negatywny wydźwięk.

Cały wzrost zawdzięczamy otwarciu notowań. Inwestorzy nadrabiali czwartkową

przerwę, w czasie której Ben Bernanke po raz kolejny zaszokował rynki

Reklama
Reklama

finansowe rażącą niezdarnością w przedstawianiu swoich poglądów. Tym razem

wszyscy odczytali to jako zachętę do kupna akcji. Analizując ostatnie

tygodnie prób sygnalizowania stanowiska szefa Fed i zestawiając je z

zawirowaniami na giełdach, należy mieć teraz na uwadze, że do czasu

kolejnego posiedzenia FOMC, żaden inwestor nie zna dnia ani godziny, gdy

szef Fed "wyda wyrok" na jego giełdowe inwestycje.

Reklama
Reklama

Wracając do GPW, to po rekordowej luce hossy zabrakło chętnych na dalsze

zakupy. Szczyty z otwarcia nie zostały już poprawione, a każda kolejna

konsolidacja kończyła się wybiciem dołem. Nie wszyscy inwestorzy chcieli dać

nabrać się na ten 5% "optymizm", który nie wynikał rano z siły popytu, ale

ze skali wcześniejszego spadku. Nie poszliśmy śladem rekordowych

czwartkowych wzrostów np. czeskiego PX. Woleliśmy naśladować pozostałe

Reklama
Reklama

parkiety emerging markets, gdzie popołudniowe wyraźne osłabienie indeksów

(tylko przestraszenie Chinami, czy koniec odreagowania ?) natychmiast

znalazło odzwierciedlenie na ulubionych przez zagranicę spółkach.

Dla usprawiedliwienia byków należy pamiętać jednak o dwóch czynnikach. Po

pierwsze - była to trochę świąteczna sesja, mimo że obroty tego nie

Reklama
Reklama

potwierdzają. A po drugie - wygasały dziś kontrakty, co też miało wpływ na

notowania, szczególnie spółek z WIG20. Nie wprowadziło to tradycyjnego

gigantycznego zamieszania w końcówce sesji, ale choćby tylko obawa o

spekulacyjne ustawianie notowań też odciska swoje piętno na rynku. Dziś była

szansa na zakończenie trendu spadkowego, ale dyskusja zdecydowanie będzie

Reklama
Reklama

się toczyć i do czasu powrotu nad majowe dołki nie można mówić o niczym

innym jak odreagowaniu. Pod wsparciami na czerwcowych dołkach grozi nam

kolejna wyprzedaż.

Na kolejną analizę zapraszam do Weekendowej. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama