Tym samym kolejny raz potwierdzona została teza, że po pięciu latach, ponownie wzrost napięć geopolitycznych czy innego rodzaju niebezpieczeństw, powoduje ucieczkę do dolara jako bezpiecznej waluty.
Wczorajsze informacje z Wielkiej Brytanii były jednak tylko pretekstem do obserwowanych silnych zmian na rynku walutowym. Pretekstem do odbicia EUR/USD od oporu w okolicach 1,29, GBP/USD od poziomu 1,91 oraz USD/CHF od wsparcia na 1,2200-1,2210. Tak samo zresztą jak pretekstem były późniejsze dane o amerykańskim deficycie. Pomimo, że był on o 0,3 mld USD większy od prognoz, a publikowane równocześnie z nim tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy również nie zachwyciły, to dolar się wzmocnił, gdyż gracze skupili się na strukturze bilansu. A ta była dobra. W czerwcu wzrósł zarówno eksport, jak i import, co w połączeniu z innymi danymi z USA, spowodowało, że zaczęto mówić o weryfikacji PKB w II kwartale do 3 proc. z 2,5 proc. wstępnie szacowanych.
Dzisiejszy handel na rynku eurodolara przyniósł wyraźne wahania tej pary. Kurs EUR/USD po godzinie 8-ej zaatakował wczorajszy dołek, próbując kontynuować czwartkowe silne spadki. Próba ta jednak nie powiodła się. Po spadku z 1,2780 dolara do 1,2740, para ta wróciła do punktu wyjścia, żeby następnie spróbować pokonać strefę oporu 1,2795-1,2800 dolara. Jednak i to się nie udało.
Obecnie kurs EUR/USD testuje poziom 1,2790 dolara i prawdopodobnie do godziny 14:30, a wiec do czasu publikacji danych makroekonomicznych z USA (sprzedaż detaliczna oraz ceny importu i eksportu), pozostanie w przedziale 1,2763-1,2795 dolara. To bowiem te raporty zdecydują, czy rozpoczęte wczoraj silne spadki, będą kontynuowane, co przesądzi o tym, że w średnim terminie eurodolar będzie pozostawał w szerokim trendzie bocznym 1,25-1,29 dolara. Czy też euro wróci ponad poziom 1,28 dolara i tym samym dostanie kolejną szanse na przełamanie poziomu 1,29 dolara, co zaś otworzy drogę do 1,36 dolara.
Marcin R. Kiepas