Sesja rozpoczęła się od umiarkowanego spadku WIG20, który jednak wskutek koszykowych zleceń sprzedaży akcji i jednocześnie niewielkich ofert po stronie kupna, został w pierwszych minutach dosyć wyraźnie pogłębiony. Po koszykowym spadku, szybko doszło jednak odreagowania, które sięgnęło poziomu otwarcia. Tutaj rynek wszedł w konsolidację i wytrwał w niej blisko półtorej godziny. Tuż przed południem rozpoczęła się druga faza odbicia - tym razem zakończona niemal dokładnie na wysokości piątkowego zamknięcia. Po blisko godzinie handlu na tym poziomie, na rynek wkradło się zniechęcenie, w rezultacie czego indeksy znowu nieco się cofnęły. Spadek zakończył się jednak powyżej porannego minimum i rynek wszedł w kolejną stabilizację. Ostatnie kilkadziesiąt minut przyniosło odbicie, które ponownie zakończyło się na wysokości piątkowego zamknięcia. W trakcie końcowego fiksingu zarysowała się lekka przewaga podaży. Sesja zakończyła się niewielkim, ale już czwartym z rzędu spadkiem WIG20. Z dużych spółek od początku sesji pod presją podaży znajdował się KGHM. Słabsze były też Pekao i PKO BP. Z kolei bardzo dobrze od początku zachowywały się Lotos i Kęty.

Mimo kolejnego spadku WIG20, obraz techniczny rynku nie zmienił się znacząco. Obroty były wczoraj bardzo niskie i nie potwierdziły spadku indeksu. WIG20 wciąż utrzymuje się ponad lokalnymi dołkami z połowy lipca, co pozwala na niewielki optymizm. W ostatnich miesiącach bardzo rzadko zdarzało się, aby WIG20 zniżkował przez pięć kolejnych sesji, choćby więc z racji tego dzisiaj prawdopodobny jest wzrost indeksu. Poza tym dynamika zniżki podczas ostatnich sesji jest niska, a spadki bardziej wynikają ze zniechęcenia inwestorów niż z siły podaży. Bez względu na to, co będzie się działo na kolejnych sesjach, bliskość lipcowych minimów powinna zachęcać do odreagowania. Pierwszym oporem dla WIG20 jest połowa wysokości czarnej piątkowej świecy - 2926 pkt. Około 20 pkt wyżej przebiega linia miesięcznej tendencji spadkowej. Przełamanie linii stworzyłoby szansę na wyraźniejszy ruch w górę. Kolejne odbicie od linii w dół wyraźnie zwiększy niebezpieczeństwo spadku poniżej lipcowych dołków.