Już na otwarciu WIG20 zanotował 1% wzrost i znalazł się na poziomie piątkowego maksimum. Powodem optymizmu było wybicie dużej części indeksów zagranicznych na nowe trzymiesięczne maksima. Ale akurat w poniedziałkowy poranek wzrosty na rynkach zagranicznych były niewielkie. Można więc mówić, że poprawa na tamtych rynek była dla naszego parkietu tylko pretekstem. Po pierwszej godzinie dosyć anemicznych zmian, pojawił się bardziej zdecydowany popyt i WIG20 przy przyzwoitych obrotach ruszył w górę. Zwyżka miała dosyć systematyczny charakter, praktycznie bez korekt. Względnie duży udział w tym wzroście miały jednak zlecenia arbitrażystów - baza na rynku terminowym utrzymywała się na relatywnie wysokim poziomie, co zachęcało do kupna akcji i sprzedaży kontraktów na WIG20. Dzięki temu bardzo dobra atmosfera utrzymała się do końca sesji, WIG20 zakończył zaś największym wzrostem od ponad dwóch miesięcy. Z dużych spółek najlepiej zachowywały się Pekao, KGHM, Bank BPH, BZ WBK, a najsłabiej Agora. Spośród sektorów najmocniejsze były banki. Rynek jako całość wyraźnie pozytywnie wyróżnił się na tle pozostałych parkietów. Wydźwięk sesji jest optymistyczny, trzeba jednak brać poprawkę na to, że nastroje na naszym rynku w ostatnim czasie są dosyć zmienne, a rynek szybko przechodzi z optymizmu do pesymizmu.
Obraz techniczny rynku poprawił się. Na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka biała świeca, której pozytywna wymowa została potwierdzona obrotami. Układ wskaźników technicznych jest nieco lepszy - sygnał kupna wygenerował MACD, a do zwyżek powróciły oscylator stochastyczny, ROC i RSI. WIG20 już wyraźnie wybił się z obszaru sierpniowej konsolidacji i teoretycznie powinien zwyżkować powyżej 3100 pkt - w kierunku linii pociągniętej po lokalnych maksimach z maja i z końca lipca. Problem jednak w tym, że linia ta znajduje się już bardzo blisko poziomu wczorajszego zamknięcia - na ok. 3150 pkt. Może się więc okazać, że dużego pola do wzrostu już nie ma. Z drugiej jednak strony na razie nie ma też czynników wskazujących na zmianę krótkoterminowej tendencji na spadkową. Jedynym argumentem za lekkim pogorszeniem notowań może być znaczna skala wczorajszego wzrostu.